Wiedźmin: Dom ze Szkła - recenzja komiksu

News - Wiedźmin

Polskie wydanie komiksu Wiedźmin: Dom ze Szkła niedawno trafiło w nasze ręce i dziś prezentujemy Wam naszą podwójną recenzję tego osadzonego w uniwersum Wiedźmina dzieła autorstwa Amerykanów. Miłego czytania!

Lukas77PL

Wygraj książkę Wiedźmin: Sezon Burz!

„Piękni kawalerowie, chi, chi, słodcy kawalerowie... Idą tu, prawda? Idą do domu ze szkła?”

Jeszcze wiosną, przed rozpoczęciem współpracy z redakcją Warowni Starego Morza, dzięki odrobinie szczęścia w konkursach i uprzejmości naszego Regisa miałem okazję zapoznać się z dwoma pierwszymi częściami komiksu Wiedźmin: Dom ze Szkła. Szczerze mówiąc, doceniłem wtedy jedynie szatę graficzną, a całą resztę uznałem wstępnie jako nie do końca udaną próbę odwzorowania wiedźmińskiego uniwersum. Dziś, po zapoznaniu się z całą historią i przerzuceniu ponad stu dwudziestu stron komiksu oprawionych w piękną, twardą okładkę zdałem sobie sprawę, jak mylne były moje pierwsze wrażenia, gdyż przez około godzinę zaserwował mi on dawkę naprawdę solidnej rozrywki.

Wygraj książkę Wiedźmin: Sezon Burz!

"Moja kochana Marta! Nie pozwoli nam zginąć! Tylko... dokąd właściwie nas prowadzi?..."

Pierwsze skrzypce w fabule komiksu odgrywa tytułowy "Dom ze Szkła". Jest to tajemnicze, opuszczone domostwo położone w pobliżu Czarnego Lasu w krainie Angrenu, pełne niezliczonej liczby pomieszczeń, mogące kryć niebezpieczeństwo na każdym kroku. W to miejsce, za sprawą napotkanego na szlaku myśliwego - Jakuba Orsztyna trafia wiedźmin Geralt, kiedy to obaj mężczyźni postanawiają wspólnie podróżować. Okazuje się, że towarzysz Białego Wilka prowadzi trudne i smutne życie, gdyż kilka lat wcześniej zmarła jego żona Marta i zamieniła się w bruxę. Nieszczęśliwa historia dwojga ludzi, nietypowe miejsce akcji, a w samym centrum wydarzeń Geralt z Rivii, to czynniki, które umiejętnie połączone, stworzyły świetny i porywający komiks.

Scenariusz można zaliczyć jak najbardziej na plus. Dialogi to bez wątpienia nie jest poziom Sapkowskiego – głównie z powodu prawie kompletnego braku archaizmów - ale odrobina swojskiego humoru, rozważań nad ludzką niedolą i opowiastki o wiedźmińskim fachu wywołują jakieś trudne do określenia znajome emocje. Historia przedstawiona w komiksie to ciąg intrygujących, pełnych zwrotów akcji wydarzeń. W jej ciekawym przedstawieniu pomogła przemyślana narracja – sceny intensywnej walki i coraz bardziej widoczny postęp w fabule są co jakiś czas spowalniane przez mniej lub bardziej poważne rozmowy, np. przy mocnym trunku w bezpiecznym miejscu. Takie dawkowanie fabuły przez odpowiedzialnego za scenariusz Paula Tobina, sprawia że napięcie rośnie, a komiks skłania do poznania dalszego rozwoju wypadków, które pod koniec spinają skomplikowaną zagadkę w sensowną całość.

Wygraj książkę Wiedźmin: Sezon Burz!

"Chodzisz cicho jak mysz... chyba ci powieszę dzwonek na szyi."

Warto na chwilkę zatrzymać się przy bardzo ważnej kwestii, a mianowicie przeanalizowaniu, ile wiedźmina jest w tym wiedźmińskim komiksie. Ano, jeżeli podczas spokojnego początku tej historii można się doliczyć takich nawiązań do uniwersum jak Płotka, bruxa, utopiec czy leszy, to później jest tylko lepiej, ponieważ zabiegi te nie ograniczają się jedynie do rzucania znajomymi hasełkami, ale oferują od czasu do czasu nawet głębszą, skłaniającą do myślenia treść.

Po pierwsze, postarano się o to, aby Geralt był po prostu tym naszym, znajomym Geraltem, zamiast anonimowego sztywniaka, z białym kucykiem, który od czasu do czasu wykona cięcie mieczem. Wiele scen eksponuje jego bystrość, zdecydowanie, umiejętność przewidywania tego co może nastąpić i jedną z najciekawszych cech – dobrowolne, wsparte ciągłą czujnością poddanie się rozwojowi wypadków, mimo iż instynkt i doświadczenie od razu wskazują właściwy trop. Komiksowy Geralt lubi oczywiście sobie golnąć no i nie byłby sobą, gdyby znowu nie wkręcił się w jakieś romansidło. Nie zapomniano również o wiedźmińskim ekwipunku i znakach – widać wyraźnie, że zostało to wszystko zaprezentowane w sposób łopatologiczny i przystępny dla osób mających pierwszy kontakt w uniwersum, ale na szczęście sytuacje w jakich to się odbywa, delikatnie niwelują ten efekt i usprawiedliwiają twórców przed oddanymi fanami.

Jeśli chodzi o nawiązania wplecione w fabułę muszę przyznać, że nie jest to jakiś najwyższy poziom, ale też nie można rzec, że jest tylko dobrze – jest zaskakująco dobrze. Świetnie napisane, od początku niejasne, posiadające swoje sekrety i niejednoznaczne motywy postacie to jedno. Kolejna rzecz, to przeplatający się motyw przeznaczenia i firmowy znak uniwersum, czyli wybory i konsekwencje. Ten ostatni element nie jest zbyt mocno zaakcentowany, ale wydaje mi się, że lepiej było zrobić to z umiarem niż zaszaleć i przesadzić.

Wygraj książkę Wiedźmin: Sezon Burz!

"Psiamać, ponure miejsce."

Strona graficzna komiksu to kawał dobrej roboty idącej w parze z fabułą. Jako, że zdecydowano się na mroczny, wpadający w nastrój horroru klimat, rysunki Joego Querio wypełnione są głównie zimnymi, stonowanymi barwami. W prostych słowach – komiks czyta się i przegląda bardzo przyjemnie i nic nie zaburza tych doświadczeń. Dialogi i obrazki dobrze ze sobą współgrają, więc łatwo możemy wzbogacić swoją wyobraźnię graficznym przedstawieniem emocji bohaterów, odczuwanych w danym momencie.

Rysunki jak wspomniałem wyżej odgrywają również rolę w fabule. Na początku można tego nie zauważyć, a przynajmniej nie zdawać sobie z tego sprawy, ale niektóre z nich podsuwają nam wskazówki (mała podpowiedź – witraże) i już podczas finału, kiedy wszystkie karty zostają odkryte, możemy zdać sobie sprawę, że to co widzieliśmy dużo wcześniej ma swoje wytłumaczenie.

"To, co jest zrobione ze szkła, bardzo łatwo stłuc. Jedyne co musisz zrobić to zebrać się na odwagę..."

Fizyczne wydanie komiksu, na szczęście ze szkła zrobione nie jest, więc nie jest narażone na stłuczenie. Za to należą się słowa podziękowania dla wydawnictwa Egmont, które stanęło na wysokości zadania. Solidna jakość papieru, twarda jak diabli okładka i dosyć duży format gwarantują, że na Waszej wiedźmińskiej półeczce komiks będzie wyglądał kozacko, a w przypadku gdy ktoś Wam go pozazdrości i Was zaatakuje, będzie doskonałym narzędziem do samoobrony. Oprócz wszelakich informacji porozrzucanych po zewnętrznych i wewnętrznych stronach okładki, na końcu znajdziemy również miłą dla oka galerię poprzeplataną notkami twórców opisującymi niektóre dylematy napotkane podczas produkcji.

Podsumowując, Wiedźmin: Dom ze Szkła to świetna, pochłaniająca produkcja godna bycia częścią wiedźmińskiego uniwersum. Na każdym kroku widać, iż twórcy starają się nie tylko naśladować Andrzeja Sapkowskiego, ale dodać wiele własnych rozwiązań pomagających sprawniej operować stworzoną przez niego treścią. Bez wahania mogę rzec, iż dla fanów przygód Białego Wilka, jest to pozycja obowiązkowa.

Ocena: 9/10

Wygraj książkę Wiedźmin: Sezon Burz!

Regis

Po przeczytaniu kilka miesięcy temu pierwszych czterech (z pięciu) fragmentów Domu ze Szkła na ekranie komputera amerykański komiks osadzony w uniwersum Wiedźmina mnie leciutko rozczarował i przede wszystkim zniechęciłem się jego płytkością. Teraz, pół roku później, po zapoznaniu się z jego kompletną, pięknie wydaną polską wersją jestem zmuszony stwierdzić, że wówczas pochopnie oceniłem (nie znając zakończenia) dzieło zagranicznych autorów.

Jeżeli chodzi o scenariusz, to Paul Tobin spisał się naprawdę świetnie. Fabuła jest wciągająca, intrygująca, spójna i trzymająca w napięciu od pierwszego do ostatniego obrazka. Na tym polu zostałem naprawdę miło zaskoczony.

Niestety nie mogę tego samego napisać o stronie graficznej, która w moim odczuciu jest po prostu uboga – rysunki są pozbawione szczegółów, poza tym styl komiksu nie przypadł mi do gustu. Wyjątkiem od tej reguły są wykonane z dbałością piękne witraże w tytułowym Domu ze Szkła.

Na koniec jeszcze jedna kwestia, mianowicie chodzi o cenę komiksu. Osobiście, co prawda, korzystałem z egzemplarza recenzenckiego, jednak uważam, że solidne wydanie w twardej oprawie na dobrym papierze nie usprawiedliwia bardzo wysokiej ceny 50 złotych za raptem 130 stron albumu…

Podsumowując, polskie wydanie komiksu Wiedźmin: Dom ze Szkła wywarło na mnie naprawdę pozytywne wrażenie. Nie jest to dzieło najwyższej klasy, jednak jako debiut Amerykanów w uniwersum Białego Wilka wypada przynajmniej dobrze. Śmiało polecam wszystkim fanom Geralta z grubym portfelem.

Ocena: 7+/10

...............................................................................

Komiks Wiedźmin: Dom ze Szkła można kupić w sieci salonów EMPIK w całej Polsce w cenie 49,99 złotych.

Za dostarczenie nam egzemplarza recenzenckiego komiksu serdecznie dziękujemy wydawnictwu Egmont.