Wiedźmin 2 · Postacie drugoplanowe

Witam zacnych słuchaczy, panie, panów i wojewodę Burczynosa. Dziś nie opowiem wam o chwalebnych czynach wiedźmina Geralta, ani o jego podbojach sercowych. Dziś opowiem o postaciach tła, szarych eminencjach, osobach które przewijają się przez opowieści o przygodach Białego wilka, a o których zgoła mało wiemy. A więc usiądźcie wygodnie i słuchajcie z uwagą.

Rycerstwo La’ Vallet

Zacznijmy od zdrajców temerii, jak to zwykło się ich nazywać, od rycerstwa La’vallet’ów. Byli to szlachetnie urodzeni ludzie, którzy niestety stanęli po złej stronie. Osobiście nie znałem żadnego z nich, choć słyszałem, że ludzie bitni i dzielni. Idealni rycerze można rzec, choć niestety wybici w ramach sporu o dwójkę dzieci… Nie, w żadnym razem nie uważam, iż król Foltest posłał wojsko by wybiło dzielnych ludzi którzy mieli inne racje. To sprawy królów, magów i ludzi parających się polityką. Ja, jako światowej sławy poeta, nie wtrącam się w sprawy tak trywialne jak sytuacja polityczna poszczególnych królestw. Dlaczego pytacie? Ponieważ artyści nie są szczególnie związani z żadnym z królestw. Naszą ojczyzną jest caly świat!

Straż miejska we Flotsam

Dużo się da powiedzieć o tej niezwykle ciekawej klasie społecznej jaką są strażnicy, lecz można to uchwycić w jednym zdaniu. Są to niesamowici kretyni. Tak, tak. Nie ma co kręcić nosem, tacy są właśnie nasi obrońcy, pisa ich mać… Są kretynami bo piją. Piją bo na służbie mają ciężko, na służbie mają ciężko bo gwałcą, gwałcą bo piją i koło się zamyka… Perpetum Mobile.

Nieludzie

O tej barwnej zbieraninie można dużo powiedzieć, ale zaskoczę was! Powiem dużo dobrego o nieludziach! Tak, Tak nie mylicie się. Ja, skromny poeta upatruję w nieludziach swych przyjaciół. Że co słyszę?! Samiście kretyn i idiota wojewodo! Iście uważam, iż ten kto nie widzi przyjaciół w naszych braciach innej rasy ten kiep i matoł! Weźmy takie na przykład krasnoludy. Robotny narodek, dowcipny i bitny. A i umiejący swoje wypić! Elfy są bardzo honorowe, potrafią prowadzić doskonałą dyplomację, jednak są bardzo impulsywne. Są to jednak nasi Bracia! Asymilacja jest nam potrzebna, wręcz niezastąpiona! Więc drodzy słuchacze, pomnijcie czasem moje słowa i nie nazywajcie krasnoluda „brodatym skurwysynem” czy „kurduplem”, lecz „obywatelem kompaktowym”. Elfa natomiast zwać nie należy "szpiczastouchym dziwadłem", a "obywatelem o innej małżowinie usznej".

Mieszkańcy Bindugi

Binduga to mała prowincjonalna wieś, a jak wiemy takie wsie zamieszkują najróżniejsze indywiduła, więc w bindudze inaczej być nie mogło. Mieszkańcy to... Może inaczej. W bindudze mieszkają ludzie którym w życiu nie wyszło, pomyleńcy, złodzieje i wszędobylskie dzieci. z ciekawszych mieszkańców tej dziury można wymienić: Starostę Choraba, Wiedźmę, byłego scoia'tel Cedrika, bardzo pożytecznego acz często zaglądającego w kieliszek elfa, i Bartosza Szkutę, ten to z kolei chłop o wielkiej sile, każdego potrafi położyć na rękę.

Żołnierze Keadwen

O sytuacji polityczno-militarnej w górnym aerdin nie szło nie słyszeć, więc nie bedę was zanudzać. Wiadomo kto się z kim biję i o co, a że są tu osoby różnych poglądów, więc ten temat przemilczę. Opowiem jednak o żołnierzach, czyli ludziach kórzy szafują życiem na lewo i prawo, aby bronić innych! Własną piersią zagradzają łeb węża który atakuje ich ojczyznę. Dzielni, mężni i uczciwi. Ludzie którzy przekadają obowiązki wobec ojczyzny nad dobro własne! Wzór cnut i pobożeństwa! Jakież piękne to marzenia... W rzeczywistości są to zwykli złodzieje, pijusy i gwałciciele. Ludzie których nie obchodzą dobra państwa, a raczej dobro własne. Gatunek, który robi w spodnie ze strachu na polu bitwy, a w karczmie ich opowieści przyćmiewają osiągnięcia największych bohaterów... Słowem zbieranina największych skurwysynów i debili z całego kraju.

Wiedźmini

Są to elitarni wojownicy-mutanci. Sprawni, szybcy, mistrzowie walki wręcz i biegli w mieczu. Szkoleni od dziecka do zabijania. Wszystko pięknie prawda? Jednak, nie do końca… Za swe możliwości płacą ogromną cenę. Gdy są małymi dziećmi, zostają odebrani, siłą, z domu rodzinnego i wiezieni do Kaer Morhen, gdzie poddaje się ich okropnym, krwawym i bolesnym zmianą genetycznym – tzw. „próbą”. Następnie mali chłopcy poddawani są morderczemu treningowi, oczywiście jeśli przeżyją mutację. Po tym jak przeżyją piekło w ich „siedlisku”, wyruszają w świat. Wcale lepiej tam nie jest. Są zwykle wyszydzani, lud nimi wzgardza, zostają pariasami, wyrzutkami. Zwykle nie wiążą się uczuciowo z nikim. Dlaczego? Ponieważ mutacje wytłumiły w nich wszelkie ludzkie uczucia i spowodowały bezpłodność. Ludzie nie rozumieją ich istnienia, jednak gdy w okolicy zalęgnie się jakiś potwór, kogo szukają na gwałt? Wiedźmina! A wiedźmin, choć słyszał nie jedno złe słowo z ich ust, nadstawia karku za marny grosz by ich ratować, taka jego dola…