|
Zapowiedź zawiera spoilery z Wiedźmina 1 oraz z książek o Wiedźminie (opowiadań i sagi)!

W 3 lata po premierze „jedynki”, na 5 miesięcy przed ukazaniem się sequela piszę zapowiedź kontynuacji największego polskiego hitu. Wiedźmin 2: Zabójcy Królów, bo to o nim mowa jest najważniejszą, przełomową wręcz grą tworzoną obecnie w Polsce. Dlaczego on, a nie np. Bulletstorm od People Can Fly zasłużył na takie wyróżnienie? Z co najmniej kilku powodów. Po pierwsze, gdy kryzys gospodarczy „zżerał” CD Projekt skutkując: zawieszeniem prac nad konsolowym „Powrotem Białego Wilka”, świetnie zapowiadającym się shooterem They oraz ogromnymi zwolnieniami w firmie, Wiedźmin 2 krok po kroku, z rozwagą posuwał się wciąż na przód w produkcji, nieugięty przed wszechstronnym kryzysem, bo to od niego w dużej mierze zależy przyszłość firmy, bo to on jest jednym z jej „trzech filarów” (polski rynek, GoG.com, marka „Wiedźmin”). Po drugie, data premiery kontynuacji megahitu znad Wisły została wyznaczona na 17 maja, w niemalże tym samym okresie czasowym (11 marca) na rynku ma zadebiutować sequel bądź, co bądź najlepszego RPG-a 2009 roku Dragon Age’a. Zarówno Wiedźmin 2, jak i druga część dzieła BioWare mają być grami przełomowymi w stosunku do „jedynek”. Warto zaznaczyć, że BioWare jest uznawany za obecnego lidera branży RPG, więc wydając swój produkt w niemalże tym samym czasie CD Projekt podkreśla, że nie boi się rywalizacji z najlepszymi. W końcu, ostatecznie gracze kupią grę, która otrzyma wyższe noty, a nie mającą ładne CGI czy głośniejszą reklamę. Po trzecie, choć do premiery jeszcze niecałe 5 miesięcy Zabójcy Królów zdobyli już pokaźną liczbę nagród i wyróżnień – najpierw na E3, potem na GC. To właśnie, m.in. te 3 argumenty mają podkreślić wielkość projektu, jakim jest kontynuacja „Wieśka”. Wypada jednak skończyć snuć dygresje i ten przydługi wstęp, i przejść do opisu tego, co ma nam zaoferować Wiedźmin 2: Zabójcy Królów. Zapraszam do „lektury”!

– Każde rozumne stworzenie na tym świecie, gdy popadnie w biedę, nędzę, i nieszczęściem zwykło kupić się do pobratymców, bo wśród nich łatwiej zły czas przetrwać, bo jeden drugiemu pomaga. A wśród was, ludzi, każdy tylko patrzy, jakby tu na cudzej biedzie zarobić. Gdy głód, to nie dzieli się żarcia, tylko najsłabszych się zżera. Proceder taki sprawdza się u wilków, pozwala przetrwać osobnikom najzdrowszym i najsilniejszym. Ale wśród ras rozumnych taka selekcja zazwyczaj pozwala przetrwać i dominować największym skur***ynom. Wnioski i prognozy wyciągnijcie sobie sami.
Zanim zacznę opisywać, jaką to historię „wysmażyli” scenarzyści (fabuła jest już gotowa), należy się wyjaśnienie, dlaczego pomimo tego, że zakończenie Wiedźmina 1 nie pozostawiało wątpliwości, co do powstania sequela, to czekamy na niego już ponad 3 lata. Otóż, z outra „jedynki” można wywnioskować 2 ważne fakty. Po pierwsze, ktoś chce zabić króla, a jak pewnie pamiętają fani książek o Wiedźminie to właśnie m.in. zamach na monarchę zapoczątkował „Wielką Wojnę”. Po drugie, tym „kimś” jest tajemniczy Wiedźmin. Oznacza to, że fabuła „dwójki” będzie szeroko, wręcz cholernie szeroko zakrojona, bo nie będzie dotyczyła jedynie wątku osobistego Geralta i Wyzimy z przyległościami, ale niemalże całego „Wiedźminlandu”. Celem Białego Wilka będzie poznanie: tożsamości, motywów działań oraz powiązań z wiedźminami tytułowych zabójców królów. Oczywiście podczas wykonywania powyższych działań Geralt, podobnie jak w książce zostanie wciągnięty (wbrew swej woli oczywiście) do walki o „dobro lub zło” świata. To jak wielką rolę mają odegrać zabójcy królów widać już na pierwszym oficjalnym trailerze – na pieńku widać leżącą głowę Demawenda - króla Aedirn. Ogólnie świat z uniwersum książek zostanie mocno „zmodyfikowany”, bo po pierwsze jeden z władców Czterech Królestw zostanie „zaciukany”, a po drugie trzeba pamiętać o małżeństwie Addy (córki Foltesta) z Radowidem (królem Redani), które zapewne oznacza trwały sojusz Temerii z Redanią. Wielkość fabuły, twórcy podkreślają również ilością zakończeń. Tych ma być aż 16 (dla porównania w „jedynce” były 3), a różnice między nimi nie ograniczą się do tego, że w „endzie” 1 zabijemy krowę w efekcie, czego plebs się na nas „zeźli”, a w zakończeniu drugim ją (krowę) oszczędzimy. Konsekwencją naszych wyborów ma być to czy pod koniec rozrywki jakieś państwo (np. Aedirn) będzie na mapie, czy zostanie po nim tylko pogorzelisko! Scenariusz ma mieć tak rozbudowaną konstrukcję, aby po pierwszym ujrzeniu napisów końcowych chciało się do gry wracać. Długość rozrywki szacowana jest na trochę krótszy czas niż w „jedynce”. Oczywiście do tego dojdą DLC, które dodatkowo wydłużą grę, aby tylko za rozsądną cenę. Co bardzo ważne twórcy obiecują wyjaśnić kwestię amnezji Geralta i spoić akcję gry z akcją książek. Moja spekulacja odnośnie wytłumaczenia zmartwychwstania Białego Wilka w grze jest następująca: Ciri w finale sagi widząc umierającego wiedźmina i nieprzytomną Yennefer używa swojej mocy, aby przenieść ich w bezpieczne miejsce, inny świat (w końcu jest panią miejsc i czasów). I to według mnie właśnie w ten sposób po 5 latach Geralt powraca do „Wiedźminlandu”. Jednak, dlaczego traci pamięć, tego nie pojmuję, i nie potrafię się racjonalnie domyślić.

Vilgefortz z Roggeveen, czarodziej o imponującej postawie, o szlachetnych i pięknych rysach, o szczerym i uczciwym głosie. Geralt wiedział, że po tak wyglądających ludziach można się spodziewać wszystkiego.
Jeżeli chodzi o postacie to jak zapewniają Redzi w grze ma być jeszcze więcej bohaterów znanych z książek niż w „jedynce”. Na razie wiadomo, że swoją rolę „odegrają” na pewno znani z pierwszej części: Jaskier, Triss oraz Zoltan. Co dziwne najpewniej nie będzie Shani. Dlaczego? - Tego na razie nie wiadomo, choć brak jednej z kluczowych postaci z „jedynki” niepokoi. O antagonistach wiadomo na razie, że jednym będzie tajemniczy królobójca znający Geralta z przeszłości, a drugim elf Iorveth przywódca „Wiewiórek”, znajomy samego Żelaznego Wilka z Sagi. Jednak to, co mnie i zapewne wielu innych fanów „Wieśka” najbardziej elektryzuje, to to czy swoje miejsce w scenariuszu będą miały Yennefer i Ciri – dwie wielkie nieobecne postacie z książek. W końcu skoro Geralt dał radę powrócić z zaświatów to czarodziejka tym łatwiej powinna zmartwychwstać, a co do „dziecka niespodzianki” to może znudziło się jej już u boku Galahada. Jedno jest pewne, pod względem barwności i charyzmatyczności postaci Redzi nie powinni zawieść fanów.
Duże kontrowersje wywołało oświadczenie o możliwości importu „sejwów” z pierwszej części. Z jednej strony jest to sprytne zachęcanie do kupna Wiedźmina 1 osoby nie posiadające gry. Z drugiej strony posiadacze „sejwów” będą wynagrodzeni, bo nie dość, że będziemy musieli „wziąć na kark” cały bagaż konsekwencji podjętych przez nas decyzji to jeszcze zachowamy część ekwipunku. Oczywiście część złota stracimy, ponieważ gdybyśmy nadal je mieli na początku gry, to załamałoby to cały system ekonomi w „Wiedźminlandzie”.

A taka to była spokojna okolica. Nawet skrzaty z rzadka jeno szczały tu babom do mleka.
Fragment świata wykreowany w „jedynce”, choć obszerny, był tak naprawdę tylko kropką na mapie całego „świata”. Sequel pod tym względem ma być parokrotnie większy, a zwiedzić mamy takie lokacje jak Verden, czy niemalże legendarną Dolinę Kwiatów! Niestety jedynym naszym środkiem transportu będą nogi. Płotki nie ujeździmy, ponieważ jak przyznali twórcy „o koniach” myślą od 2002 roku (wtedy powstał oddział CD Projekt RED) i póki co ich nie stworzyli. W sumie będzie to i plus, i minus, bo z jednej strony chętnie pouciekałbym przed gryfem na Pegazie Jaskra, ale jak sobie przypomnę toporność takiej jazdy z innych gier (Oblivion, Assassin's Creed), to jednak wolę polegać na własnych „kulasach”. Świat, a przede wszystkim zamieszkujący go ludzie mają żyć. Nie uświadczymy wieśniaka stojącego nieruchomo na drodze i patrzącego się przed siebie 24 godziny na dobę. KAŻDA postać gry ma swój własny grafik zajęć, więc, np. plotkarka rozmawia z jedną osobą, a po chwili podchodzi do drugiej i mówi to, co usłyszała od pierwszej. Działa to na zasadzie, że poszczególne czynności się z sobą łączą. Poza tym, w grze ma być podział na stronnictwa: plebs, nieludzi, handlarzy, buntowników (Scoia'tael) oraz szlachtę (arystokrację). Wiadomo, jeżeli będziemy bawić się w Robin Hooda, to tym samym wypowiemy „małą” wojnę arystokratom i kupcom.

Każdy szermierz dupa, kiedy wrogów kupa.
Rozwój Geralta ma wyglądać podobnie jak w „jedynce”. Nie będzie współczynników, np. siły, zręczności. Cały system ma się opierać na konkretnych umiejętnościach, np. + 20% do szansy na wytrącenie broni przeciwnikowi. Geralta będziemy mogli „kształcić” na wojownika, alchemika albo maga, lub w każdym kierunku po trochu. Pisząc maga mam na myśli rozwój znaków wiedźmińskich, bo jeżeli chodzi o pioruny kuliste, itp., to owszem taka forma czarów również w grze się pojawi, ale z tą różnicą, że to nie my będziemy nią władać, tylko raczej inni przeciwko nam. Jak już przy magii jesteśmy, to Geralt od początku rozrywki nie tylko ma znać wszystkie znaki z „jedynki”, ale także jeden nowy (zapewne znak Heliotropu). Walka mieczem – element tak związany z wiedźminem jak broda z krasnoludem, została zrobiona całkiem od nowa. Nie będzie już klikania myszki przy zaświeceniu kursora. Teraz do jednego przycisku „gryzonia” przypisany zostanie styl szybki, a do drugiego styl silny. Wprowadzi to walkę na nowy, nieznany wcześniej poziom, bo uczyni ją to niezwykle dynamiczną i złożoną przy względnej prostocie! Będzie pasek adrenaliny (coś jak, w Dark Messiah) napełniający się w miarę postępów w walce, gdy „dobije” do „apogeum” Geralt wpadnie w furię, a jego ataki staną się skrajnie dokładne, krwawe i co za tym idzie baaardzo bolesne dla przeciwników. Niektóre starcia, szczególnie te z bossami mają opierać się na QTE (wciskaniu w odpowiednim momencie danego klawisza). Na szczęście takich momentów ma być niewiele, bo osobiście wolę klasyczna walkę, a nie takie czysto „casualowe” rozwiązania. Niepokoi mnie za to krew tryskająca podczas walki – to powinna być wiarygodna „jucha”, a na trailerze o wiele bardziej przypomina mi czerwoną farbę z komiksu. Pozostaje mieć nadzieje, że ten „detal” zostanie odpowiednio dopracowany kolokwialnie mówiąc „krew się poleje”. Jeżeli chodzi o wrodzonych przeciwników wiedźmina, to bestiariusz będzie w dużej mierze nowy, choć maja pojawić się również niektóre potwory z „jedynki”. Największym monstrum, z jakim się zmierzymy ma być Żyrytwa, stwór niczym ze „złej” bajki. Co ciekawe ma pojawić się również smok (jeden?), ale z nim raczej nie powalczymy, bo jak twierdził Geralt w książce jest on zbyt niebezpieczny dla wiedźmina.

– Foremny zameczek – rzekł z podziwem Cahir – Niech mnie, w samej rzeczy foremny i cieszący oko zameczek.
– Dobrze księżna mieszka – powiedział wampir – Przyznać trzeba.
– Wcale ładny, ku*wa, domek – dodała Angouleme.
Oprawa audiowizualna będzie na 99% elementem, który wytyczy nowe granice w tej dziedzinie. Zaprezentowana dotąd muzyka, szczególnie ta z pierwszego oficjalnego traileru to bezapelacyjnie najwyższa klasa – narastające, klimatyczne tępo, wręcz, niemalże z sekundy na sekundę czuć wzrastające napięcie, trudno w to uwierzyć, ale jak się tego słucha to aż dech z napięcia zapiera jak w dobrym horrorze! Jeżeli chodzi o dialogi, to były one jedną z najlepszych (jeśli nie najlepszą) cech „jedynki”. Wiedźmin 2 ma być pod tym względem jeszcze lepszy, można się, więc spodziewać bardzo dużej ilości sławnych cytatów z książek (opowiadań i sagi). Teraz rozmowy nie ograniczą się do 2 osób. Mają być możliwe debaty niczym w prawdziwej polityce z udziałem nawet paręnastu postaci, co więcej nie będą to zawsze stali rozmówcy – będzie można tak skierować konwersację, aby kogoś obrazić, zdenerwować, itp., co spowoduje, że dana osoba odłączy się z rozmowy. Do tego podczas nerwowych ripost/dialogów dojdą wybory wypowiedzi na czas. Nie wiadomo na razie nic konkretnego (z wyjątkiem tego, że będzie) na temat polskiego dubbingu, który w tak słowiańskim klimacie jak ten z Wiedźmina pełni ogromną rolę.
Oprawa graficzna już na pierwszym oficjalnym pokazie wywołała szok. Nie ma się, co dziwić – żadna z gier RPG znajdująca się obecnie na rynku, jak i żadna powstająca (no może oprócz TES-a V) nie prezentuje poziomu, jaki będzie miał Wiedźmin 2. WSZYSTKO prezentuje się wręcz olśniewająco, a system fizyki Havok ma „dorzucić” do piękna równie „śliczne” animacje. Nie małe kontrowersje wywołała na pierwszym pokazie „facjata” Geralta i jego „kucyk”. Na szczęście, najwyraźniej Redzi wiedzą, co robią, bo ten element już obecnie wygląda dobrze, a będzie tylko lepiej. Nowa grafika to zasługa nowego autorskiego silnika graficznego „RED Engine”, który pozwolił znieść różne ograniczenia znane z „jedynki”. Tak, więc w Wiedźminie 2 Geralt będzie mógł wspinać się (oraz oczywiście skakać) niczym Ezio z Assassin's Creeda oraz, co ciekawe mają wystąpić również elementy skradankowe (będziemy mogli się skradać).
Na koniec warto wspomnieć o „romansach” oraz minigrach, które mają się pojawić. Co do wątku erotycznego, to nie będzie już kolekcjonowania kart, seks zostanie w grze przedstawiony w postaci specjalnych cut-scenek (nie będzie to oczywiście animowana pornografia)! Wszystkie minigry z „jedynki” mają pojawić się również w kontynuacji, tyle, że dopracowane. Tak, więc walka bez użycia broni czy kościany poker zostaną w znaczący sposób zmodyfikowane, i np. teraz podczas gry w kości będziemy mogli oszukiwać.

Na pohybel skur***ynom!
Podsumowując powyższą zapowiedź powiem wprost: Wiedźmin 2 jest dla mnie najbardziej oczekiwaną grą i to nie tylko Anno Domini 2011, ale co najmniej paru najbliższych lat, bo z obecnych informacji na temat gry możemy śmiało wywnioskować, że w maju do sklepów może trafić erpeg wszechczasów. Po prostu nie ma, co ukrywać, w każdym ważnym elemencie (fabuła, dialogi, walka, oprawa audiowizualna) Zabójcy Królów biją już na obecnym etapie produkcji konkurencję „o parę długości”. Czekam na maj i mam nadzieję, że CD Projekt tak jak w 2007 roku stworzy grę, która narobi szumu na całym świecie!
PS. Cytaty wykorzystane między akapitami pochodzą z opowiadań i Sagi o wiedźminie.
Michał "protagonista" Żarczyński
|