Wiedźmin 2 · Słowami Jaskra

Dodano: 26.05.2011 / autor: Giselher

Premiera gry Wiedźmin 2: Zabójcy Królów już za nami, a w sieci dosłownie dudni od wszelakich opisów, recenzji, niemal pieśni pochwalnych na jej temat (zasłużenie zresztą). My mamy dla Was coś innego, mianowicie wrażenia z pierwszych aktów tej produkcji napisane w sposób dosyć oryginalny, słowami Jaskra – znanego w świecie Wiedźmina barda i kronikarza. Udanej lektury.

Historia ta wędrowcze nie będzie piękna, ani też sztucznie przekoloryzowana, więc jeśli takich szukasz odwiedź raczej Wolne Marchie, a królestwo Temerii pozostaw jego mieszkańcom. Będzie to opowieść o Geralcie z Rivii, znanym jako Wiedźmin, zabójcy stworów maści wszelakiej, erudycie i wojowniku wyszkolonym niezwykle. Usiądź więc wygodnie i wsłuchaj się w otaczający cię zewsząd świat. Tutaj każdy kamień, drzewo, czy nawet ryba w rzece mówi jednogłośnie – gry tak dobrej jak Wiedźmin 2: Zabójcy Królów nie było już dawno.

Moja godność Julian Alfred Pankratz, wicehrabia de Lettenhove, choć Ci, z którymi niejednokrotnie piłem wino i jadłem dziczyznę mówią na mnie Jaskier. Jestem ręką i piórem tej historii, otwartą księgą z niezliczoną ilością wersów wszelakich, jak również pustymi kartami dopiero czekającymi na ich zapisanie. Niech Cię bogowie ustrzegą jeśliś uznał, że najnowszym produktem CD Projekt nie należy się odpowiednio zainteresować. Gra już w pierwszych minutach po uruchomieniu wciągnie Cię w swój jakże fantastyczny świat niczym Triss zaciąga Geralta do prywatnego namiotu. Wszystko co Twoje oczy ujrzeć raczą dopracowane jest pieczołowicie w sposób niebywały i rzadko spotykany w dzisiejszych czasach. Od konstrukcji menu głównego (które zmienia się w zależności od rejonu, jaki eksplorować nam przyjdzie) po opcje graficzne tak liczne, jak blizny na ciele Geralta, słowem wszystko.

Niech nie zmartwią Cię zbyt duże wymagania, jakie stawia przed Tobą Temeria. Rzemieślnicy z odległego kraju, o którym dane nam było jedynie usłyszeć, zajęli się bowiem nie tylko odpowiednio dopracowaną produkcją, ale również optymalizacją, toteż odpowiednie nastawienie swoich machin sprawi, że i Ty będziesz mógł uczestniczyć w losach krainy pozbawionej władcy. Musisz bowiem wiedzieć wędrowcze, że nasz pan i władca, miłościwy, jednakowoż brutalny król Foltest, został zgładzony przez nieznanego sprawcę. Chodzą słuchy, że ktoś widział oczy jego oprawcy…były to wiedźmińskie oczy. Jak na ironię, Geralt był pierwszą osobą, którą znaleziono pochylającą się nad ciałem martwego króla, toteż, z braku człeków odpowiedzialnych bezpośrednio za owe zajście, to on został wtrącony do więzienia.

W rozmowie z Vernonem Roche, prawą ręką świętej pamięci głowy koronowanej, Geralt przypomina sobie co tak naprawdę stało się przed śmiercią króla. Retrospekcje są oczywiście elementem grywalnym co czyni z nich jednocześnie naukę życia i przetrwania w Temerii – królestwie tak samoż pięknym, jak dzikim i nieokiełznanym. Nauka ta to surowe lekcje, które sprawiają, że Geralt popełniając najdrobniejszy błąd naraża się na niezwykłe wręcz obrażenia, dodajmy do tego obrażenia śmiertelne. Aby ich uniknąć z biegiem czasu przypomina sobie to co sprawiło, że całe królestwo ma go na językach. Rozmyte obrazy medytacji, korzystania z ziół i ekwipunku oraz dziennika, w tym notek piórem mojej skromnej osoby pisanych, z wolna stawały się coraz bardziej ostre, a przypominane często ułatwiały wędrówkę.

Niekiedy i najspokojnieszemu druhowi pęknie żyłka i w obliczu bezsensu, jaki towarzyszy słownym argumentom. Wtedy ów człek decyduje się na wprowadzenie siłowych rozwiązań. Geralt już w początkowych aktach naszej opowieści przekonał się o tym jak wymagająca jest walka, a przecież on sam nie jest byle parobkiem i mieczem potrafi posługiwać się niebywale. Trzeba naprawdę nieźle się nagłówkować by ujść z życiem z prawie każdego starcia, w którym przewagę liczebną posiada przeciwnik. Tylko odpowiednie tonowanie szybkich i mocnych uderzeń oraz częste stosowanie uników lub parowania przy jednoczesnym wykorzystywaniu znaków, które Geralt swoją nieczłowieczą istotą nabył, daje mu szansę na uniknięcie śmierci. Kronikarze mówią zgodnie jak jeden mąż, że potyczki, jakie trzeba stoczyć w odległych krainach, takich jak: Wolne Marchie, Ferelden czy Ehb są niczym w porównaniu do tych w Temerii.

Pewnie słyszałeś o tym wędrowcze, że Geralt z Rivii uznawany jest w niektórych kręgach za renegata, osobę, któraż mówi wszystko co jej ślina na język przyniesie, nie bacząc na konsekwencje, lub, jak twierdzi wielu, do czego i ja się przyłączę, doskonale zdając sobie z nich sprawę. Nie ma jednak róży bez kolców i tego typu zachowanie zmienia nie tylko samego Wiedźmina, ale również świat wokół niego, toteż istotnym jest baczyć na słowa.

Temeria to kraina wyborów, stąd wyjść z danej sytuacji jest co niemiara, jak na złożony i rozbudowany świat przystało. Ludzie i to zarówno wieśniacy, jak i szlachetnie urodzeni snują przeróżne opowieści o tym jak Geralt radził sobie z problemami, które na jego głowę spadać zaczęły. Jedni mówią o srebrnym, wiedźmińskim ostrzu splamionym krwią każdego kto odważył się sprzeciwić Rivijczykowi, drudzy o niezwykłej, werbalnej sile przekonywania, jeszcze inni o ponadprzeciętnych umiejętnościach skradania się.

W swoim kronikarskim życiu widziałem wiele, ujrzałem rzeczy, których nie sposób nazwać słowami, uczestniczyłem w wydarzeniach tak samoż szlachetnych, jak i niepokojących sumienie. Nie ze wszystkich jestem dumny, ale jedno wiem na pewno – historii tak rozbudowanej i wielowarstwowej pod względami wieloma, jakiej mały fragment Ci przedstawiłem, moje oczy jak dotąd nie widziały. Również sam Geralt z Rivii, którego w sposób dla mnie niepojęty przywrócono do życia i opowieść o jego tułaczce za Zabójcą Królów, jest czymś czegóż próżno szukać zarówno w księgach pradawnych, jak i tych z czasów obecnych.

Źródło - Art of Mind