Wiedźmin 2 · Alchemia

Alchemia jest nieodłączną towarzyszką Wiedźmina. Bez swoich eliksirów Geralt jest jak Jaskier bez lutni - niby śpiewać potrafi, ale to nie to samo co z podkładem muzycznym. Łatwo to przełożyć na walkę. Wilczek potrafi kąsać, ale do gryzienia mu daleko*.

Tworzenie potężnych eliksirów to sztuka sama w sobie. Zamiast bezużytecznie "marnować" bazę do nich**, tj. alkoholu, można uwarzyć kota... wróć, dekot Raffarda Białego. Nie inaczej jest z olejami na miecze. Wiadomo, że dobre nasmarowanie pomaga we wchodzeniu miecza w ciało***. Jednocześnie zapobiega szybkiemu kojeniu się rany.
A petardy? Spróbujcie rzucić Achtunga pod nogi tłumu - zobaczycie co się stanie****. Tak samo ma wyglądać działanie tego w walce.

Ale kim jest alchemik bez swoich receptur? Niby kucharz potrafi gotować z pamięci, ale wiadomo, że z przepisem to i łatwiej i bezpieczniej, bo potem jakieś dziwne pryszcze mogą w różnych miejscach wyskoczyć, w innych zniknąć.

____
*) Przepraszam, ale wzięło mnie na filozofowanie ;) - dop. red.
**) Hmm... Inaczej. Jak pić to z umiarem, żeby na Jaskółkę starczyło.
***) -
****) - redakcja warowni nie ponosi żadnej odpowiedzialności za konsekwencje tego czynu.