Szukając pracy marzeń

News - Wiedźmin

Mam kilka(naście/dziesiąt/set) marzeń, które chciałbym zrealizować. Jedno z nich dotyczy pracy. Ostatnio, to właśnie je, po raz pierwszy w życiu na poważnie, miałem szansę spełnić. O co chodzi? Otóż od lat marzyłem i marzę nadal o pracy w studiu CD Projekt RED – twórcy gier komputerowych z serii Wiedźmin (moje ulubione :-). Zapraszam do czytania swojej relacji, oczywiście połączonej z refleksjami, z realizacji tego marzenia!

Zaczęło się od tego, że jakieś dwa tygodnie temu byłem zły (dla mnie to ewenement) za to, że zostałem niesłusznie skarcony. Dosłownie miałem ochotę kupić miecz i zorganizować pojedynek, problem w tym, że nie żyjemy w średniowieczu. Przez co byłem skazany na rozmowę. Prawdziwa tragedia ;-)

W tej sytuacji pomyślałem, iż muszę w swoim życiu rzucić się na coś nowego, bo zawsze warto spróbować. Całkiem przypadkowo znalazłem w Internecie ogłoszenie o etatową pracę z CD Projekt RED, że poszukują testerów m.in. do Wiedźmina 3 (największa powstająca obecnie w Polsce gra). Pewnie niektórych zdziwi, że zainteresowało mnie to stanowisko, bo jest ono jednym z najbardziej pracochłonnych i wymagających w całym gamedivie (produkcji gier).

Poza tym trzeba sobie od razu jasno powiedzieć, że dostanie pracy w CD Projekt RED wiązałoby się z tym, iż musiałbym wszystko rzucić, zmienić swoje najbliższe plany (i pewnie nie tylko) o 180 stopni. W skrócie codziennie należałoby wstawać o 4:30 rano lub w optymistycznym wariancie o 5, aby zdążyć do pracy do Warszawy, do domu wracałbym o 18-20. I tak przez 6, a nawet 7 dni w tygodniu, ponieważ również studia na uniwersytecie w Łodzi musiałbym zmienić na weekendowe. Oczywiście miałoby to ogromne plusy, ponieważ jeżeli miałbym płacić za naukę, to chciałbym uczyć się tam, gdzie od dawna mi się marzy – czyli w Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie. Patrząc na to, głęboko wszystko przemyśliwając, od pierwszej chwili nie miałem (i nie mam nadal) wątpliwości, że byłoby warto. Dlaczego? W jednym z artykułów dotyczących firmy czytałem, że „CD Projekt RED wiele wymaga, ale też niemało oferuje w zamian”… To jednak nic, najważniejsze, że w tej pracy byłbym szczęśliwy, ponieważ po prostu bym ją lubił :-) Wiem lubię sobie utrudniać, komplikować życie, ale w końcu gdyby wszystko było łatwe, to byłoby nudno ;-) A nie ma nic gorszego od nudy – to właśnie podczas niej rodzi się największe zło tego świata… Taka refleksja przy okazji.

Wracając do tematu - mam kilka predyspozycji do bycia testerem, więc na gorąco pomyślałem „spróbuję”, napisałem list motywacyjny i wysłałem CV. Wielkich nadziei nie miałem, ponieważ po pierwsze ogłoszenie było dość stare (sprzed miesiąca), po drugie moje zgłoszenie było jednym z bardzo wielu, a po trzecie i najważniejsze w naszej rzeczywistości szansa na znalezienie takiej pracy w moim wieku i bez doświadczenia w stricte testowaniu, to optymistycznie patrząc co najwyżej ułamek procenta. Następnego dnia zapomniałem już, że w ogóle wysyłałem zgłoszenie.

Minęły jakieś trzy dni, maluję sobie świat, czyli dom i nagle czuję, że coś jest nie tak - dzwoni telefon. Odebrałem, a tu Pani mówi, że jest z CD Projekt RED i dzwoni w sprawie umówienia się na rozmowę kwalifikacyjną. Normalnie, gdybym wiedział kto zadzwoni, to bym się z lekka zestresował, ale jako, że nie wiedziałem, to byłem tak miło zaskoczony, że po drugiej stronie słuchawki musiało być czuć mają czystą radość. Zero stresu. Zamiast tego miła rozmowa, umówienie daty i godziny spotkania, kilka wstępnych pytań i odpowiedzi, a wszystko zakończone „życzę miłego dnia” :-)

Dwa dni temu, we wtorek przed południem pojechałem najpierw autobusem do Łodzi, a następnie pociągiem do Warszawy (tam znajduje się siedziba CD Projektu RED). W stolicy byłem z lekka przed czasem (spotkanie było na 16, a ja byłem o 14), więc zamiast jechać tramwajem, jak to mi dobry znajomy – Bartek – doradził, spokojnie zrobiłem sobie jakiś pięciokilometrowy spacer od Centrum, aż na Pragę. Pod siedzibą firmy byłem zapobiegawczo jakieś siedem minut przed czasem. Wchodząc przez drzwi czułem się jakbym występował w telewizji, aż się trząsłem, ale nie ze strachu, tylko z… wrażenia, można powiedzieć ekscytacji ;-) Te emocje… Gwoli ścisłości - w siedzibie CD Projektu byłem już rok temu, ale zaproszony na „imprezę olimpijską” i grilla (dzięki mojej znajomej Villy), a nie na rozmowie kwalifikacyjnej. To była całkiem inna sytuacja. W każdym razie podszedłem do Pań recepcjonistek, przedstawiłem się, powiedziałem w jakiej sprawie jestem i do kogo, panie poleciły mi usiąść i poczekać.

Usiadłem na kubełkowym futurystycznym fotelu i czekając zacząłem podziwiać „ściany chwały” wokół recepcji. Refleksja mnie wtedy naszła nad tym, że jeszcze tydzień wcześniej mogłem jedynie pomarzyć o rozmowie, która mnie czekała za przysłowiowe 5 minut. Życie mnie czasami bardzo zaskakuje :-) Nagle, ni z tego ni z owego, słyszę znajomy z telewizji i Youtube’a głos i obok mnie biednego żuczka przechodzi, rozmawiając z jakimś pracownikiem, Marcin Iwański – współzałożyciel i obecny wiceprezes spółki CD PROJEKT S.A. Wyluzowany w koszulce, trampkach i z uśmiechem na twarzy. Tak po prostu. Niesamowite!

W końcu minęło owe siedem minut czekania i zza magicznej barierki podeszła do mnie Pani od rekrutacji zapraszając do specjalnego pomieszczenia na rozmowę. Wszedłem do klimatycznego pokoju o ceglastych ścianach, usiadłem w wygodnym fotelu, za moimi plecami wisiały dwa miecze na ścianie, na przeciwległej pochodnia, a na suficie pięknie namalowana mapa Wiedźminlandu. Krótko mówiąc pomieszczenie żywcem wyjęte ze średniowiecza. Klimat fantastyczny. Zresztą tekst poprzetykałem zdjęciami studia, choć one nie oddają w pełni rzeczywistości :-)

Moja rozmowa rekrutacyjna odbywała się w obecności Pani od rekrutacji i dwóch szefów zespołu testerów. Pierwsze pytanie, jakie mi zadali, to czy rozmowa może mieć charakter „na ty” ;-) Tego, co działo się potem opisywał nie będę, bo pewnie nie mogę. W każdym razie moja rozmowa kwalifikacyjna trwała… godzinę! Chyba nie muszę pisać, że była najdłuższą w moim życiu? Przez tą godzinę nie było grama stresu – wszystko odbywało się w przyjaznej atmosferze. Po prostu bajka :-)

Trzeba powiedzieć sobie wprost – nie ma w Polsce (a może i nawet na świecie) drugiej firmy, w której tak wygląda rozmowa kwalifikacyjna i atmosfera w pracy, a zarazem której wartość (według giełdy) wynosi ponad miliard złotych.

Na końcu rozmowy dowiedziałem się, że wyniki otrzymam w ciągu najbliższych kilku dni. Wychodząc z tego magicznego pokoju na recepcji czekał już na mnie mój znajomy ze stolicy – Bartek – z którym, wykorzystując okazję znalezienia się w Wawie, miałem się spotkać. Poszliśmy do niezłej knajpki Level Up, a potem Maca, bo musiałem trochę odreagować tą życiową rozmowę ;-)

Następnie na Dworcu Centralnym trzy razy kupowałem bilet powrotny do Łodzi. Najpierw Pani sprzedała mi bilet na pociąg, który odjechał 10 minut wcześniej… Później pociąg mi uciekł, bo na tablicy był błąd, przez co czekałem na złym peronie. Za trzecim razem… hmm – jeszcze raz dzięki tej miłej dziewczynie, która mnie przepuściła w kolejce do kasy, dzięki czemu zdążyłem chociaż na trzeci pociąg :-) Ostatecznie do domu wróciłem przed 23, a nie o 21. Dodatkowo, jak na ironię, akurat tak się złożyło, że była tylko jedna kasa, więc ogólnie cztery razy czekałem w kolejce do tej samej sprzedawczyni...

Następnego dnia dostałem odpowiedź od Pani z CD Projekt RED. Niestety nie miałem szczęścia – oficjalnie zabrakło doświadczenia i moja praca marzeń musi poczekać na ten odpowiedni moment. Wielka szkoda, ale żyje się dalej, to nie jest dla mnie tragedia. W każdym razie wyjazdu nie żałuję, było warto, ponieważ wiąże się z nim ogromne nowe doświadczenie. Dla mnie to był zaszczyt móc być na tej rozmowie kwalifikacyjnej. Taka refleksja już prawie na koniec - ostatnie zdanie w moim CV brzmi „Jedni mówią, że jakość bierze się z umiejętności, inni mówią, że jakość bierze się z pieniędzy, według mnie prawdziwa jakość bierze się z serca... jeżeli chcesz ze mną współpracować, to koniecznie daj znać!”. Cieszy mnie bardzo, świetnie się czuję, jak sobie teraz pomyślę, że po przeczytaniu tego zdania, ta Pani od rekrutacji z CD Projekt RED do mnie oddzwoniła :-) Optymistycznie kończąc – ostatnie zdanie maila z wynikami rekrutacji, które otrzymałem brzmi „Mam nadzieję, że za parę lat znów się spotkamy!” – ja też mam taką nadzieję! ;-)

Na koniec chciałbym serdecznie podziękować wszystkich tym którzy trzymali za mnie kciuki! :-)

Regis – redaktor naczelny Warowni Starego Morza

Aktualne oferty pracy w CD Projekt RED można przejrzeć na oficjalnym blogu studia tutaj. Polecam również obserwować stronę Skillshot.pl.