Słuchowisko „Coś się kończy, coś się zaczyna” – recenzja

News - Wiedźmin

Sobota, 25 października, godzina ósma rano z minutami, jadę pociągiem do Poznania, czeka mnie długa podróż. Bujam w obłokach, myślę, po chwili nieśmiało wyjmuję słuchawki i włączam omawiane słuchowisko. To moja pierwsza „czytana” książka. Mija raptem chwila i zostaję zaczarowany. Coś pięknego! :-)

Miłość drogę zna

Zacznę od tego, że opowiadanie „Coś się kończy, coś się zaczyna” nie jest powiązane z Sagą o Wiedźminie, tylko jest napisanym przez Andrzeja Sapkowskiego odrębnym utworem osadzonym w znanym i lubianym uniwersum Białego Wilka. Dotyczy ono wesela Geralta i Yennefer, a więc przez fanów jest powszechnie uważane za alternatywne pozytywne zakończenie losów naszych bohaterów.

Nowy wymiar rozrywki

Nie tak dawno temu (w maju) osobiście miałem okazję na żywo zobaczyć jak Fanopolis w studiu Teatru Polskiego Radia, tworzy swoje superprodukcje. Byłem wówczas pod ogromnym wrażeniem. Najnowszy efekt ich pracy – Słuchowisko „Coś się kończy, coś się zaczyna”, to prawdziwy majstersztyk.

Dociera do samego serca. I porusza.

Największym atutem i z tego co wiem również celem, do którego dążyli twórcy jest to, że produkcja podczas słuchania (koniecznie na słuchawkach i w spokoju) pobudza wyobraźnie i niesamowicie gra na emocjach. Dosłownie czuć przygodę. Momentami słuchając mimowolnie wstrzymywałem oddech z wrażenia. Efekt ten udało się osiągnąć dzięki połączeniu kwestii wypowiadanych przez bohaterów z muzyką i efektami dźwiękowymi.

Nie uciekniesz, chociaż będziesz uciekać

Głosy niektórych postaci (np. Jaskra i Ciri) w moim odczuciu mogłyby być lepsze. Znany we wszystkich przybytkach rozkoszy trubadur brzmi jakby od tygodnia nieustannie pił, a Dziecko Niespodzianka jest trochę nieprzekonywujące. Ponadto, jak pewnie wszystkim wiadomo, Geralta gra w audiobooku Krzysztof Banaszyk, a nie Jacek Rozenek. Jednak w ogólnym rozrachunku nie ma to żadnego znaczenia, ponieważ głosy i tak są dobre, a całość świetna. Ujmę to tak: nie ideał, ale coś więcej. :-) Dla przeciwwagi napiszę jeszcze, że zdecydowanie najlepiej zagraną postacią jest oczywiście Yennefer (w wykonaniu Anny Dereszowskiej). Acha równie dobrze, jak czarodziejka spisał się również narrator w wykonaniu Krzysztofa Gosztyły.

Największą wadą słuchowiska jest to, że trwa tylko godzinę, przez co stosunek cena-jakość na pierwszy rzut oka wypada dla niego zdecydowanie niekorzystnie. Jako, że korzystałem z egzemplarza recenzenckiego, to nie mnie oceniać jego koszt, niemniej jedno muszę napisać - po odsłuchaniu produkcji jednoznacznie stwierdzam, że naprawdę bardziej warto w nie zainwestować niż, np. w wyjście do kina.

Do Biedronki moi mili!

Niegdyś w szkole po przeczytaniu lektury (np. „Ludzi Bezdomnych”) nachodziła mnie refleksja „tą książkę było warto przeczytać”, jak się teraz zastanowię, to o omawianym słuchowisku właśnie myślę „warto było posłuchać”. Naprawdę warto. Słuchowisko „Coś się kończy, coś się zaczyna”, to świetna produkcja. Polecam.

Ocena: 9+/10

PS To moja recenzja - Regis. ;-) Wygraj książkę Wiedźmin: Sezon Burz!

Lukas77PL

Po premierze słuchowiska "Wiedźmin – Coś się kończy coś się zaczyna" w połowie października postanowiliśmy troszeczkę poczekać na możliwość otrzymania wersji recenzenckiej. Ja wytrzymałem jakieś trzy dni i niewinnie wyprawiłem się do Biedronki po zapas wody mineralnej. Nie trudno zgadnąć, że audiobook znalazł się w moim koszyku, bo jakże mógłbym zostawić jakikolwiek przedmiot, na którym widnieje słowo "wiedźmin" pośród bezkresu artykułów spożywczych i wyjść tylko ze zgrzewką wody?

Opowiadania pt. "Coś się kończy, coś się zaczyna", które przedstawia kulisy ślubu i sam ślub Białego Wilka i pięknej Yennefer nigdy wcześniej nie czytałem, więc do odsłuchania tej produkcji podszedłem z podwójną dozą ciekawości. Jakie wrażenia? Oczywiście jak najbardziej pozytywne, chodź niestety jest się do czego przyczepić. Na to jednak przyjdzie czas za chwilę, natomiast teraz skupię się na superlatywach.

Pierwsze co wpada w ucho po odpaleniu nagrania, to naprawdę niesamowita oprawa audio z naciskiem na odgłosy płynące z otoczenia i rzecz jasna muzykę. W tej drugiej kwestii wystarczy rzec krótko – "Adam Skorupa, Krzysztof Wierzynkiewicz i wszystko jasne". Osoby maczające palce w ścieżce dźwiękowej gier REDów, to był świetny wybór, który w dużej mierze zadecydował o niesamowitym i relaksującym klimacie słuchowiska. Kolejnym czynnikiem budującym lekką i przyjemną atmosferę jest narrator, w którego wcielił się Krzysztof Gosztyła. Głos, którym ów jegomość operuje tworzy spójną całość z resztą udźwiękowienia.

Obsada słuchowiska mimo wcześniejszych obaw co do przydzielenia niektórych ról – w zasadzie tej najważniejszej – wyszła obronną ręką. Krzysztof Banaszyk (Vernon Roche z Wiedźmina 2) dzielnie zastąpił Jacka Rozenka w roli Geralta i po dosyć krótkim czasie, po wsłuchaniu się w nagranie łatwo zapomnieć o tej roszadzie. Jeśli chodzi o Yennefer w wykonaniu Anny Dereszowskiej, tutaj aktorka umiejętnie przedstawiła skomplikowany charakter oraz kobiecość czarodziejki z kaskadą kruczoczarnych loków. Reszcie, m.in.: Ciri, Jaskrowi, Triss Merigold, a już na pewno Nenneke, nie mam nic do zarzucenia, gdyż poziom dubbingu wypada zadowalająco.

Teraz czas na kilka słów o błędach, chodź szczerze mówiąc nie wiem, czy z pewnych powodów wolno mi ten element w ten sposób nazwać. Chodzi o wymowę imion, nazwisk czy nazw wszelakich miejsc. Co jakiś czas miałem tak, że z niepowtarzalnej immersji jaką serwuje audiobook wyrywały mnie takie kwiatuszki jak "kracz ał krait" albo "kaer morhen" z wymawianym "ae" i "h". Mnie osobiście to drażniło, gdyż nawet w demie Wiedźmina 3 z E3 2013 słyszymy jak Geralt zwraca się do Jarla Skellige Cracha an Craite wymawiając coś w stylu "krach ał krit", co brzmi o niebo lepiej i nie szczypie złośliwie w ucho. Mamy tego więcej, lecz nie ma sensu dłużej się nad tym rozwodzić. Podobno sam Sapkowski wydał takie instrukcje co do wymowy, ale ja mimo wszystko klasyfikuję ów element jako minus, gdyż zepsuł mi niemalże idealny odbiór produkcji Fonopolis.

Na koniec kilka słów o wydaniu słuchowiska. Tutaj od razu widać, iż wydawnictwo SuperNOWA potraktowało sprawę na poważnie i nie przygotowało byle jakiego pudełeczka. Co prawda jest ono cieniutkie i skromne – bo jakżeby inaczej – ale jego projekt cechuje klasa, umiar i klimatyczne elementy graficzne. W zasadzie mamy tylko jedną, znaną nam już grafikę z Geraltem i Yennefer, lecz została ona umiejętnie wkomponowana w poszczególne elementy pudełka – front, wnętrze i płyta CD. Po dostaniu się do środka, po jednej stronie ujrzymy oczywiście płytę, a pod drugiej listę osób odpowiedzialnych za produkcję. Na odwrocie wydania widnieje natomiast krótka notka na temat Andrzeja Sapkowskiego i spis obsady. Całość została wydana w twardej, papierowej okładce i cechuje się świetną jakością wykonania. Na półce prezentuje się elegancko, zwłaszcza kiedy wybierzemy opcję otwartego pudełka, stojącego pionowo – z widokiem na płytę i wnętrze – gdyż w innym przypadku np. między innymi płytami lub książkami stracimy to cudeńko z oczu. :-)

Ocena: 9/10

....................................................................................

Słuchowisko „Coś się kończy, coś się zaczyna” w cenie 19,99 złotych można od 16 października kupić w sieci supermarketów Biedronka.