Sezon burz - recenzja

News - Wiedźmin

Tego nie spodziewał się nikt – niekwestionowany mistrz polskiej fantastyki, Andrzej Sapkowski, po 14 latach, napisał nową książkę z Geraltem w roli głównej! Wiedźmin powrócił – walczy z potworami, ironizuje, podróżuje i chędoży… to ostatnie na wszelkie możliwe sposoby i niemal przez tydzień bez przerwy ;-) Pierwsze emocje zdążyły już opaść, więc najlepszy czas odpowiedzieć na pytanie – jakie jest nowe dzieło AS-a? Zapraszamy do przeczytania potrójnej recenzji Sezonu burz!

Regis

Piątek, 24 października, godziny przedpołudniowe zwykły dzień. Na uniwersytecie rozmawiam z nowo poznaną koleżanka, nieoczekiwanie podchodzi przyjaciółka i przerywa rozmowę pytaniem o nową książkę o Wiedźminie (czy coś o niej wiem – oczywiście nic nie wiem, bo skąd?). Nigdy wcześniej o to nie pytała, jestem mocno zaskoczony. 5 godzin później, po powrocie do domu i włączeniu Internetu, cała sieć huczy od zapowiedzi Sezonu Burz – nowej książki Andrzeja Sapkowskiego osadzonej w uniwersum Wiedźmina. Czy to było przeznaczenie? Tego nie wiem, ale za to już wiem jaki jest nowy Wiedźmin :-)

Pierwszą rzeczą, która rzuciła mi się w oczy od samego początku powieści, był styl pisania Sapka. Sezon burz, to pod względem językowym dokładnie to samo co 14 lat temu, ta sama magia, która tak samo oczarowuje. Może nawet w lepszej formie. Narracja w książce jest po prostu fantastyczna! Dodam, że im dalej, tym lepiej, bo z każdą stroną autor się rozkręca. Sapkowski wręcz pokazuje, że nadal jest niekwestionowanym nr 1 polskiej fantastyki. Opisy są barwne, każde zdanie jest głęboko przemyślanym majstersztykiem, dialogi prezentują najwyższy poziom. Sezon burz czyta się świetnie, książka wciąga od pierwszej do ostatniej strony.

To wszystko jest przepełnione masą refleksji – i mądrych, i głupich. Z naciskiem na te drugie. Od razu muszę tutaj wspomnieć o wspaniałym humorze, który podczas czytania bawi do łez. Padłem, gdy moje oczy prześliznęły się przez refleksje Jaskra na temat „dymania wymiaru sprawiedliwości” :D Jestem zmuszony wyraźnie zaznaczyć - Sapkowski w Sezonie burz momentami łamie wszelkie tabu – osobiście, jako osoba dość wrażliwa, podczas lektury kilka razy przeżyłem mały wstrząs dosadnością treści.

Akcja książki osadzona jest po wydarzeniach znanych z opowiadań ze zbioru Ostatnie życzenie, lecz przed odczarowaniem strzygi (czyli przed opowiadaniem Wiedźmin, tak więc Sezon Burz jest swego rodzaju prequelem w stosunku do wydarzeń przedstawionych w sadze. Ogólnie w powieści jest sporo nawiązań do wcześniejszych dzieł AS-a osadzonych w Wiedźminlandzie. Utwór rozgrywa się w leżącej nad morzem krainie Kerack. Głównym bohaterem znów jest Geralt z Rivii, a w przygodzie towarzyszy mu znany i lubiany trubadur Jaskier. Nie jest tajemnicą, że pojawia się również rudowłosa czarodziejska piękność, jednak nie Triss Merigold, tylko Lytta Neyd, zwana Koral, ale nie chcę zdradzać szczegółów fabuły, więc „co z nią” pozostawiam Waszym domysłom ;-)

Fabuła ma mocne momenty, ale ogólnie rzecz biorąc jest jedynie niezła. Nieprzewidywalne zwroty akcji przeplatają się ze znanymi schematami (np. Geralt spotyka czarodziejkę, więc możemy być pewni, że kolejne strony przepełni szalony seks). Akcja ciągle rozwija się niby w dość przewidywalnym kierunku, ale w najbardziej zaskakujący sposób i nagle kończy w, jak to u Sapka, najmniej nieoczekiwany sposób… Brak powodującej osiwienie fabuły jest jedynym aspektem powieści, którego zabrakło. Oczywiście mógłbym na siłę szukać więcej wad, ale przecież najważniejsze jest to, że przez te 404 strony książkę czytało mi się fantastycznie. Mógłbym ją „wziąć” za jednym zamachem, tylko po co? Zdecydowanie lepiej delektować się 20 stronicowymi fragmentami, wtedy daje wielokrotnie więcej radości :-)

Sezon burz ma w sobie również przesłanie do scenarzystów z REDani, brzmi ono – dajcie z siebie nie tylko wszystko, ale też „coś więcej”. Polscy fani na to czekają :-)

Podsumowując, Sezon burz to świetna rzemieślnicza robota, jednak książce do arcydzieła brakuje przysłowiowego „czegoś więcej”. Gorąco polecam! Chyba nie muszę pisać, że dla fanów Wiedźmina jest to pozycja obowiązkowa?

PS Wiem recenzję napisałem trochę od d…rugiej strony, ale co z tego? To jest kolejny Wiedźmin, coś niesamowitego! :-)

Ocena: 8/10

Warzoch

W momencie kiedy ogłoszono, że książka Wiedźmin: Sezon Burz pojawi się już w listopadzie, od razu ją zamówiłem w przedsprzedaży i czekałem na swój egzemplarz. W końcu nadszedł wyczekiwany przez mnie dzień, trzeciego listopada kiedy nareszcie mogłem w spokoju usiąść i rozpocząć lekturę nowego utworu Andrzeja Sapkowskiego.

Na początku zadawałem sobie pytanie, czy książka dorówna legendarnej wiedźmińskiej sadze, czy też nie, a może będzie bardziej zbliżona do równie dobrych opowiadań? Po przeczytaniu pierwszych rozdziałów już wiedziałem, że mam do czynienia z fantastyczną powieścią, która zachowuje to co najlepsze zarówno w sadze jak i opowiadaniach. Głównym protagonistą całego Sezonu Burz jest oczywiście Geralt z Rivii. Najlepszą cechą całej książki jest to, że od samego początku do końca jest akcja i coś się dzieje, a całość jest przeplatana znakomitymi żartami, które pasują tylko do książek z serii Wiedźmin.

Geralt wpada w kłopoty, o których nie będę tu pisał, jednak wszystko wypada ciekawie, a przygody Wiedźmina są jak zawsze wciągające. Fabuła książki utrzymuje w napięciu, co lepiej dla wybrednego czytelnika. Musicie się przygotować, że Sezon Burz nie oferuje niczego nadzwyczajnego, jeśli spodziewaliście się fajerwerków to się przeliczycie. Andrzej Sapkowski napisał po prostu bardzo dobrą książkę, którą bez wątpienia można uznać za jedną z najlepszych książek o Wiedźminie.

Postacie w całej książce są bardzo dobrze nakreślone, co czyni odbiór książki ogólnie przyjemniejszym, kolejny plus dla ASa. Następnym dobrym punktem dla Sezonu Burz są dialogi, które przy swojej prostocie czynią książkę rewelacyjną, najlepsze są rozmowy pomiędzy Geraltem a Jaskrem, które nieraz wywołały u mnie napady śmiechu.

Do plusów można dołożyć również fantastyczne miejsce akcji całej książki. Kraina Kerack leżąca nad morzem idealnie pasuje do fabuły, jaka została opowiedziana w Sezonie Burz.

Niestety, na świecie nic nie jest idealne. Tak, jak wspominałem wcześniej Sezon Burz to nie jest żaden literacki fenomen, tylko zwykła bardzo dobrze napisana książka, która posiada swoje wady.Szczególnie nie spodobały się opisy różnych elementów, takich jak np. miasto Kerack. Opisy były męczące i nudne, ale to i tak nic w porównaniu do rewelacyjnej całości.

Książka Sezon Burz to dla mnie tytuł obowiązkowy do przeczytania, jeśli ktoś jest fanem całej serii o Geralcie z Rivii. Mamy tu dobrą, trzymającą w napięciu fabułę, wyraziste postacie i zabawne dialogi. Fantastycznie mi się tą książkę czytało i mam nadzieję, że Andrzej Sapkowski wróci jeszcze raz do "Wiedźmina". Koniecznie przeczytajcie! :-)

Ocena: 9/10

Death666Boy

Książka jest kwintesencją gatunku fantasy oraz niemałym tomiskiem czarnego humoru, zdecydowanie warto ustawić ją tuż obok całej wiedźmińskiej sagi. Nie zdradzę więcej szczegółów, bowiem naprawdę polecam przeczytać całość. Jedynym i okropnie wielkim minusem jest to, że Sezon burz jest zbyt krótki!

Finalnie tomik, jak widzicie, otrzymuje ode mnie ocenę bardzo wysoką ocenę. Zdecydowałem się odjąć ten jeden punkcik za krótką, choć przyjemną i zawiłą, historię oraz za to, że po jej przeczytaniu nie trzeba znów się zagłębiać w lekturę, by faktycznie ją rozszyfrować, jak to było w przypadku wiedźmińskiej sagi.

Ocena: 9/10