Wiedźmin 2 · Kobiety na drodze Białego Wilka

A więc pozwólcie drodzy ludziska, iż opowiem wam kolejną historię o słynnym Białym Wilku. Spokój! Wiem, że wiele opowieści krąży o słynnym Geralcie z Rivi, lecz czy którakolwiek opisuje jego podboje miłosne? Acha! Tu was mam! Jeśli ktoś z was słyszał opowieść o podbojach tegoż Wiedźmina niech wystąpi i bajdurzy nam. Jam wtedy, obiecuję, odejdę w kąt i zjem ten oto kapelusik w którym dorodnie sterczy to oto gesie piórko. I co? Nikt się nie kwapi? Tak myślałem. Więc dobrzy ludziska umilknijcie łaskawie i pozwólcie że rozpocznę swą opowieść.

Akt I

Triss Merigold

Rzecz działa się we Flotsam, małej mieścinie leżącej na ziemiach Temerii upchniętych między: Redanię, Kaedwen, Aedirn i, jakby było mało, masyw Mahakamu. Co wiedźmin robił we Flotsam pytacie? To inna historia, o której nie wspomnę, ponieważ dziś bajam o najwyższym z uczuć, nie o czymś tak niegodnym i plugawym jak polityka. Geralt skierował swoje kroki, z powodu pobudek znanych tylko jemu i osobą wtajemniczonym, do elfich ruin które znajdowały się w pobliskim lesie. Nie poszedł tam jednak sam! O, nie! Osobą towarzyszącą była nie kto inny lecz Triss Merigold. Hę? Że niby nie wiecie kim jest Triss? O, wielka Melitele! Jak można nie znać jednej z kilku czarodziejek które zawróciły w głowie Białemu Wilkowi?! Wstydźcie się! Jednak nie wszystko stracone, moi mili. Jam nie chwaląc się wiem o niej wszystko. Triss jest piękną magiczką. Choć ma pewnie ze sto lat, eliksiru z mandragory sobie nie żałuje żadna szanująca się czarodziejka, jej ciało jest boskie. Piękne, jędrne i foremne piersi. Aksamitna skóra, płomienno rude włosy, a ten tyłek! Krągły i jędrny i bogowie jak ona pięknie nim kręci… Ech, rozmarzyłem się… Cudownie czasem pomarzyć, prawda? Wracając jednak do opowieści. Geralt w poszukiwaniu Róży Pamięci udał się do ruin elfickiego ogrodu. Gdy tam dotarł spostrzegł grupę profanów, którzy chcieli zniszczyć wspaniały posąg elfiej pary. Podczas walki Geralt i Triss wpadli do podziemnej sali. Była to przepiękna sala, z basenem pośrodku. Aen Sidhe budowali takie sale ponoć przed wpłynięciem pierwszych ludzkich okrętów do Doliny Pontaru. Jako że Geralt jest wiedźminem, bardzo zabiegany fach, ma bardzo mało czasu na małe tête à tête z pięknymi kobietami. Jako że jestem, było nie było, dżentelmenem nie opowiem co dokładnie się w owej komnacie wydarzyło, wiedzcie że Wiedźmin zaproponował wspólną kąpiel Triss… Nie. Nie, sołtysie. Nie opowiem. Chociaż wiem że was aż korci w spodniach aby poznać detale. Chcę was uchronić przed solidnym laniem jakie spuszczą i mi i wam kobiety tu zgromadzone. Pozostawiam to waszej wyobraźni.

Kurtyzany

Jednak Triss nie była jedyną kochanicą Białego Wilka w tamtej zapadłej mieścinie. O, nie. Na jego liście znalazły się też 3 damy „lekkich obyczajów” z tamtejszego zamtuza. A imiona jakie nosiły to Arnessa, Juila i Pomona. Całe trio świadczyło usługi za niewygórowaną cenę 100 orenów.



Akt II: Ścieżka Iorwetha

Gdy wiedźmin przyłączył się do rebeliantów pod przywództwem Iorwetha, stanął przed wyborem. Ratować czy zabijać. Przypomniawszy sobie o swym powołaniu, dzielny i nieulękniony wiedźmin ruszył ratować elfki, które miały spłonąć w pożarze. Gdy już dokonał tego jakże chwalebnego czynu, odpłyną wraz z wiewiórkami do Vergen, krasnoludzkiej osady. Geralt znów zaplątał się w politykę, tak jak mucha w pajęczą sieć. Jak wspominałem wcześniej, nie bajać mi o plugastwie jeno o uczuciach wyższych!

Słota

Tak więc, Geralt szwendał się beztrosko po okolicach Vergen i w okolicach kopalni założycieli spotkał uroczą elfkę. Elfkę jak się okazało już poznał, była to Słota, jedna z tych które uratował z pożaru. Po krótkiej rozmowie, elfka uznała iż Geraltowi za to co zrobił należy się chwila uciechy. Przyznacie, że kiep ten kto się by nie zgodził?



Sukkub

Przed wejściem do karczmy, Geralta zaczepił elf. Po krótkiej rozmowie, Ele’yas zlecił rozwiązanie kwestii dziwnych morderstw w Vergen. Geralt gdy oglądał ciała ofiar sądził z początku iż zostaly zamordowane przez sukkuba. Wiedźmin chciał wywabić potworzycę. Jak się dowiedział, potrzebna była do tego poezja, a że na poezji się zna jak ksiądz na seksie musiał się zwrócić do swego drucha, do mnie. Powiedzcie cóż znaczy człowiek bez przyjaciela? Właśnie! Nic! Pomogłem wywabić sukuba i Geralt mógł działać. Sukkubus przyznał się że uwodzi mężczyzn, jednak ich nie zabija. Winnym wskazał owego elfa który zlecił wiedźminowi zabicie sukuba. Nasz wiedźmin jest dziwnym wiedźminem, nieprawdaż? Jednak chwała mu za to! Sukkub miał rację, to Ele’yas mordował jej kochanków, ponieważ sam był w niej zakochany. Elf napadł na Geralta a ten chcąc nie chcąc musiał się bronić. Po pokonaniu nieszczęsnego elfa, Geralt spędził kilka miłych chwil z demoniczną kozicą.

Akt II: Ścieżka Roche'a

Ves

Jak Geralt wdał się w romans z tą piękną żołnierką? Wyjaśnienie jest bardzo proste, spuścił jej niezłe cięgi na arenie. Wiem, że to dziwne, ale wcale nie zmyślam! Tak było! Powiedzcie sami, czy rozumiecie kobiety? Nie! Kobiet nikt nie zrozumie… Jedną zlejesz, a się rozryczy, inna aż sama prosi o lanie, a jak nie dostanie, to w płacz…




Prostytutki

Jak świat światem wojny zawszę będą trwać. Tam gdzie wojna, tam potrzebne wojsko, a wojsko to w dużej mierze bitne chłopy, a chłopy potrzebują się zabawić. Więc za wojskiem zawsze ciągną wesołe dziewczynki. Przy obozie Heselta inaczej nie było. Zamtuzem kierowała Madame Karoll, a panienkek miała pięć. Imiona ich to Niunia, Miriam wielki cyc , głęboka Arleta i świszcząca Zocha. Stawka to standardowe 100 oreniaków.