Czarne Słońce

Dodano: 18.08.2011 / autor: Giselher

W Gospodzie „Na Rozdrożu”, mimo późnej pory, był wyjątkowo duży ruch. Karczmarz ledwo nadążał z podawaniem zamówień. Środek izby zajęty był przez rząd stolików, które solidarnie były już zajęte. Jedyne wolne miejsce było w kącie pomieszczenia, obok podstarzałego miejscowego. W okna zastukały pierwsze krople deszczu.

Nagle do gospody wszedł kolejny gość, młody, średniego wzrostu, z ostrym zaroście na twarzy. Zamówił kufel piwa i rozejrzawszy się po karczmie podszedł do wolnego miejsca przy staruszku. Bez słowa usiadł i chwilę po tym tego pożałował.

Miejscowy mimo pierwszego wrażenia nie był stary, po prostu był siwy, a wyraźne rysy twarzy i wszystkowidzące oczy przeczyły wszystkim założeniom co do tego jegomościa. Zwłaszcza, że utkwił wzrok w swoim sąsiedzie. Nic nie mówiąc popił ze swojego kufla piwo, odsłaniając tatuaż na przedramieniu. Przedstawiał zwiniętą salamandrę otoczoną ogniem – znak cesarskiej gwardii przybocznej „Impera”.
- Niech zgadnę – zacząłem były żołnierz – jesteś podróżnikiem, szukającym sławy i bogactw daleko od domu i matczynego cycka. Zgadza się?
Przybysza dosłownie zatkało. Zdołał tylko lekko potwierdzająco skinąć głową.
- I oczywiście, wzorem każdego podróżnego, wydajesz swoje oszczędności w każdej napotkanej knajpie, mając nadzieję, że sakiewka karczmarza jest studnią życzeń. Czyż nie?
Tym razem nie było żadnego skinienia, tylko pytające spojrzenie młodzika.
Ale w końcu szczęście Ci dopisało – kontynuował Nilfgaardczyk – bo ja Ci mogę obiecać nie tylko sławę i bogactwo, ale także doświadczenie, którym mogę się z Tobą podzielić. Chcesz posłuchać?...

Czarne Słońce nie istnieje. Oficjalnie oczywiście. Działamy w mroku, wbrew każdym zasadom, jednocześnie z polecenia cesarza. Każdy kto do nas dołącza jest szkodnikiem dla społeczeństwa, kimś kogo trzeba się pozbyć. My się pozbywamy, na ich miejsce szkoląc Łotrzyków. Umiejętności szpiegowskie są dla nas na wagę złota. Sztylety są dla nas jak miecze obosieczne dla rycerzy, a trucizny jak łuki dla elfów. Ale tajemne sztuki ich skutecznego użycia poznasz dopiero później, po wyborze ścieżki. Jak już przy tym jesteśmy...
Łotrzyk, po odbyciu swojego stażu na randze może awansować na Poszukiwacza. Przed nim stoi ważny wybór – magia czy konwencjonalne metody zabijania... eclhem... obrony koniecznej...
Kto u nas sprawuje władzę? Nie, nie cesarz. My nie istniejemy. Naszym przełożonym jest Arcyszpieg, który służy cesarzowi. Nie, nie ma praktycznego powiązania, cesarz wcale nie ma nad nami władzy. Teoretycznie... Są tego plusy i minusy, ale z dwojga złego lepiej w tę stronę...
No i doszliśmy, to tutaj. Zapukaj trzy razy, zanuć sobie „Szła dzieweczka do laseczka” i zapukaj ponownie, dwa razy! Trzy, nutka i dwa. Jak Ci otworzą, to wejdź przez klapę do piwnicy. Pociągnij za pochodnię i ciesz się naszą podziemną aglomeracją... jeśli jest Ci to dane, szkodniku...