Droga do Wiedźmina 3 – wyniki konkursu!

News - Wiedźmin 3

Sponsorowany przez sklep Xtreem konkurs związany ze wspomnieniami dotyczącymi uniwersum Białego Wilka pobudził Was do podzielenia się całym potokiem naprawdę ciekawych, łapiących za serce, wzruszających i rozśmieszających opowieści. Zobaczcie, które historie postanowiliśmy nagrodzić!

      1. Miejsce – Słuchawki SteelSeries Siberia czerwone otrzymuje Kika.

    Zaczęło się całkiem przypadkiem, nie jestem fanką gier, ani literatury, bo żeby się tym zająć trzeba usiąść w miejscu, być w domu, co nie należy do moich ulubionych zajęć. Mój narzeczony wręcz przeciwnie, dla niego konsola to jest to. Jak zwykle nie mając większego wyboru, a przecież kochająca kobieta nie zabroni swojemu lubemu ulubionej rozrywki byłam zmuszona grać "razem" z nim. Wiedźmin 2 "Zabójcy królów", oglądałam kątem oka, no i .... trafiło mnie. Któregoś dnia podczas nieobecności ukochanego założyłam profil na konsoli i odpaliłam grę. Wciągnęło i to na kilka godzin. W tym okresie mieszkaliśmy z jego babcią, istny mól książkowy, usiadła obok na kanapie, oglądała jak gram i nagle wypaliła z pytaniem "Czy to jest wiedźmin Sapkowskiego?". Zdziwiona odpowiedziałam że tak gra o nim. Babcia wyszła i wróciła ze starą gazetą, a w niej było jedno z opowiadań o Wiedźminie. Było to opowiadanie o Borch(u) Trzy Kawki. Przeczytałam i na dobre wpadłam. Odpaliłam allegro i kupowałam jedną książkę po drugiej, aż dobrnęłam do końca, Babcia oczywiście razem ze mną i przyszła teściowa, a i narzeczony dał się wciągnąć w ten mały rodzinny fanklub wiedźmina. Tak to się zaczęło i trwa do tej pory. Czekamy z niecierpliwością na premierę Dzikiego Gonu. Niestety Babci już z nami nie ma, ale dziękuje jej z całego serca, że naprowadziła mnie na tak, jak dla mnie coś wybitnego..

      2. Miejsce – Myszkę Zalman otrzymuje Wojtek.

    Jako że historyi czekacie w piersiach dech przącej, tedy słuchajcie uważnie a bacznie, bo powtarzać nie będę ni zawracać w opowieści.

    Wszelako mistrzem jestem trubadurem, nie zaś kurierem ni pocztowcem w te i nazad wracającym jak złe sny, jako ta mara nocna podła.

    Tak więc uszu nadstawić, bo takowa historyja niebywałą jest i nikt za wyjątkiem gołowąsa o waszą córę smalącego cholewy takowej wam nie opowie. Nuże, pies gołowąsa trącał, jego sierść gęstsza.

    Otóż dnia pewnego, gdy słonko z chmurkami frywolnie w berka grało że hoho, a wesołe wiosennym powietrzem pszczoły bzyczały trele o garnce miodu jako i my, trubadurzy, bzykamy o garnce źródlanej wody, wybrałem się na wyprawę poszukiwawczą. Patrzaj no, dziewko, ano my, trubadurzy i bardowie znamienici, także w leśnych ostępach buszujemy, nie tylko w intymnych gąszczach zamtuzownych dziewek! Z nas bohatyrowie często więksi, niźli z wojaków wszetecznych, jako rozjemców a rozjebców występujących!

    Słuchajcież więc punenty, parobkowie mili i dziewki wieśniacze - jam wiedźmina spotkał na oczy i jam jest tu w prawdzie! Spotkałem syna suczego, co miast bić potwory, poszukiwał różnych uciech i źródły ich zapłaty iście nie wiedźmińskie były, jeno ludzkie!

    Wiedźmin ten bardował jako bard największy, i taką oto pieśnią zachwycił me trzewia:

    Z drzew i błota zrodzon, jako magii dziecię,

    Równie często mądrze, jak i bzdury plecie.

    Jako wojak snadny, szczam na szubienice,

    Myknę w las czem prędzej, ustrzelę kozicę.

    Nakarmię znajomków, co przy mię czuwają,

    Wnet i w zarośl wlecę, żaby niech kumkają.

    Wiedźmin bije stwory, tego nie zaprzeczę,

    Ale co ważniejsze, jest dzisiaj człowiecze.

    Stwory żyją sobie, od nocy do nocy,

    Takie jest dziś życie - nie umkniesz przemocy.

    Stwory jak psy giną, bez skrupułów cienia,

    Zabijam je gładko, niemal od niechcenia.

    Nie to jednak ciebie dziś interesuje,

    Widzę to w twych oczach- chciwość to zwiastuje.

    Nie w tym celu moje cytujesz bajanie,

    Jeno myszę na prąd marzy ci się branie!!!

      3. Miejsce – Podkładkę pod myszkę SteelSeries otrzymuje czychanastrychu.

    Moje pierwsze spotkanie z Wiedźminem było bardzo dawno temu. Byłem wtedy szóstej lub siódmej klasie podstawówki. Pamiętam ten dzień dość dobrze. Na szkolnej stołówce jadałem czasami. Tego dnia były jednak bułki na parze z jogurtem. Szczerze nienawidziłem tych bułek więc darowałem sobie obiad.

    Po lekcjach do odjazdu autobusu miałem jeszcze godzinkę więc poszedłem do kiosku po jakieś krzyżówki. Lecz moją uwagę przyciągnęło czasopismo Fantastyka. Na okładce był uzbrojony w miecz i tarczę dziwny jaszczur ze śmiesznie wybałuszonymi oczyma. Ech. Piękne to były czasy. Żadne czasopismo nie było zafoliowane. Można było przejrzeć spis treści i dopiero wtedy zdecydować czy się chce je kupić czy też nie. W tymże numerze było min. jakieś opowiadanie Arkadija i Borysa Strugackich. A że uwielbiałem "Piknik na skraju drogi" to postanowiłem wydać te 300 złotych z nadzieją, że opowiadanie mi się spodoba. Niestety było raczej przeciętne bo za nic nie potrafię sobie przypomnieć o czym było. Wiem tylko, że skończyłem je czytać niedługo potem jak wsiadłem do autobusu.

    Mając jeszcze kawałek drogi do przejechania zacząłem czytać kolejne opowiadanie. Było to "Ziarno prawdy" nieznanego mi wcześniej Andrzeja Sapkowskiego. (UWAGA SPOILER!) Z początku myślałem, że to zwykła wariacja "Pięknej i Bestii" i po części tak było. Lecz z każdą linijką wciągałem się coraz bardziej. Końcówkę opowiadania czyli walkę wiedźmina z bruxą czytałem z zapartym tchem. Nawet nie zauważyłem, że przejechałem przystanek, na którym miałem wysiąść. Wysiadłem w kolejnej wiosce - Lubieniu.

    Do Lubowa, w którym mieszkałem było siedem kilometrów. Przez las. Idę tą drogą. Asfaltu jest tyle, że aby dwa samochody się minęły to muszą zjechać na pobocze prawie do rowu. Ale i więcej nie potrzeba. Lata osiemdziesiąte. Niewielu pamięta ale dość rzec, że nie każda rodzina miała auto. I tym razem nic nie jechało. Możecie sobie wyobrazić? Ja - gówniarz dwanaście/trzynaście lat, idący sam przez las, już szarówka a w głowie świeżo przeczytana historia o piekielnie strasznej wampirzycy. Wyobraźnia robi swoje. Idę cicho, ostrożnie, prawie się skradam. Nagle słyszę szelest w krzakach jakieś dziesięć metrów ode mnie. Brunatny, ciemny kształt przeskakuje rów i wyskakuje na drogę! To coś co wyskoczyło z krzaków stanęło na drodze i spojrzało na mnie wielkimi czarnymi oczyma. Bogu dziękuję, że na stołówce były te nieszczęsne bułki. Bo gdybym tylko miał czym to bym się pewnie posrał ze strachu. To była sarna. Po chwili zwierzę skoczyło w las a za nią całe stadko. Ręce mi dygotały a nogi miałem jak z waty. Nic więc dziwnego, że zarówno tamten dzień jak i Wiedźmin utkwili mi w pamięci.

Dodatkowo, za włożenie dużego nakładu sił w swoją opowieść, egzemplarzem cyfrowej wersji gry Wiedźmin: Gra Przygodowa postanowiliśmy nagrodzić Atexora.

Autorom zwycięskich historii serdecznie gratulujemy i prosimy o kontakt na adres mailowy Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. . Ponadto dziękujemy wszystkim czytelnikom za duże zainteresowanie konkursem. Kolejny już niedługo. :-)

Wszystkie wspomnienia można przeczytać tutaj.

Informacje o sponsorze:

Sponsorem nagród jest sklep komputerowy Xtreem, specjalizujący się w sprzedaży laptopów i komputerów stacjonarnych. Oferta sklepu jest skierowana dla Graczy chcących kupić nowy komputer (lub laptop), który będzie służył przez długie lata, a zarazem który będzie można swobodnie ulepszać. Sklep Xtreem wyróżnia wygodny konfigurator oraz przystępne ceny. Pierwszy raz w historii Warowni zdarzyła się sytuacja, że została nam zaproponowana tego typu współpraca (sponsorowanie nagród do konkursów) i specjalnie przygotowana oferta zestawów komputerowych pod Wiedźmina 3. Polecamy i zapraszamy wszystkich zainteresowanych do zapoznania się z ofertą sklepu Xtreem poprzez kliknięcie na poniższy baner.