Wycięte fragmenty dialogów z Wiedźmina 2

News - Wiedźmin 2 PC

Miesiąc temu na oficjalnym wiedźmińskim forum dzięki ciężkiej pracy użytkownika Rustine mieliśmy szansę na poznanie fragmentów pierwszego szkicu scenariusza Wiedźmina 2. Jak się okazało z finalnej wersji gry zostały wycięte pewne dialogi, które rzucają nowe światło na pewne sprawy dotyczące fabuły i postaci. Na szczególną uwagę zasługują urywki dotyczące Dzikiego Gonu, Yennefer i wspomnień Geralta, . Dodatkowo możemy znaleźć zarysy zadań pobocznych, które ostatecznie nie pojawiły się w produkcji REDów. Zapraszam do rozwinięcia.

Dialogi zostały ułożone w sposób chronologiczny przez Rustine, a w nawiasach wpisane są didaskalia.

Pierwsza rozmowa Sheali i Geralta

- Witaj Geralt.

(nie poznaje)

- Pani...

(wita starego znajomego)

- Dobrze cię widzieć wiedźminie. Ile to już czasu?

(tłumaczy się)

- Wybacz pani, ale... nie pamiętam cię.

(wprost)

- Nazywam się Sheala de Tancarville jestem czarodziejką. Zamierzasz zapolować na żagnicę?

(z namysłem)

- Być może. Czy my się znamy?

(z uśmiechem)

- Bliżej niż myślisz.

(zatroskana)

- Geralt? Dobrze się czujesz?

- Przypomniałaś mi coś ważnego. Kiedy się ostatnio widzieliśmy?

(lekko rozczarowana)

- Skoro tak chcesz...

(pojednawczo)

- Nie chciałem być niemiły.

(ucina)

- Nie jesteś. Co wiesz o żagnicy?

(rzeczowo)

- O tej żagnicy niewiele. Dziwi mnie tylko, że z powodu zwykłego potwora blokuje się port.

(z uśmiechem)

- Masz rację, to co mieszka w rzece ma tyle samo wspólnego z żagnicą co jednorożce z dziewicami.

(ciekawie)

- A coś więcej?

(profesjonalnie)

- Myślę, że mamy do czynienia z mutacją, wywołaną magicznie, a raczej przez magię jako taką... To dość skomplikowane.

(z lekką ironią)

- Postaram się zrozumieć.

(lekki nerw)

- O szczegółach porozmawiamy z Loredo. Nie lubię się powtarzać. (wprost) Dołącz do nas, jeśli cię to interesuje.

(wstrząśnięty)

- Nie wiem co to było... wizja, czy wspomnienie...

(czujnie)

- Gdybym nie wiedziała, że to niemożliwe, powiedziałabym że zbladłeś...

(wspomina)

- Bankiet. Czarodzieje... Czarodziejki... Poczucie jakiegoś zagrożenia... Klęski... I kobieta o imieniu... Yennefer... Thanned. To był punkt zwrotny w historii. Rada i kapituła przestały istnieć. Czarodzieje stracili odwieczne miejsce doradców przy królewskich tronach... Polała się krew. Morze krwi. Do dziś nie wiadomo kto był zdrajcą a kto bohaterem.

(domyślnie)

Byłaś tam...

(wprost)

- Nie. Polityka mnie nie interesuje.

- Ciebie też pamiętam...

- Twierdzisz, że się znamy...?

- Ostatnio widzieliśmy się ponad rok temu. W okolicach Birke.

- I co?

- Nic. Skoro nie pamiętasz...

~~~

- Widziałem też ciebie, siedziałaś przed lustrem w jakimś zamku...

(ciekawa)

- Co było dalej?

(wprost)

- Myślałem, że ty mi powiesz. (zdziwiona) Trochę za mało szczegółów. Nie pamiętam... (dopowiada) Byłem zakrwawiony.

(zastanawia się)

- To pewnie wspomnienie snu, a raczej koszmaru... Lustra i krew - typowa symbolika dla snów. (chłodno) Ale i tak zepsułeś mi nastrój. Porozmawiamy jak odzyskasz pamięć, jeśli odzyskasz. (chłodno) Tymczasem idę załatwić sprawę potwora z Loredo.

(zaintrygowany)

- Kim jest Yennefer?

(konkretnie)

- Czarodziejką. W tamtym czasie szpiegowała dla czarnych, tak przynajmniej mówiono. Ale na Thanned wszyscy podejrzewali wszystkich. Dlatego doszło do rzezi. (po namyśle) Nie wiem co się z nią stało.

Wspomnienia Geralta - bal na Thanedd

Przeszłość. Moja przeszłość. Kolejny fragment układanki.

Ostatnie ujęcie z gameplaya (Sheala) przerysowuje się na styl komiksowy. Otoczenie znika. Zostaje tylko Sheala, zaczyna się rysować nowe otoczenie (z przeszłości) z Geraltem i Yennefer na balu. Sheala ciemnieje, traci kolory i znika.

Geralt stoi na bankiecie na Thanedd (Czas Pogardy w okolicach 115 strony)

Magowie i czarodziejki, wykształceni, piękni, długowieczni, potężni. Pamiętam te uśmiechy, wszystkie fałszywe. Pod uprzejmymi maskami, kryła się pogarda, nienawiść, chciwość…

Twarze magów, uśmiechnięte, atrakcyjne/przystojne ale niepokojące, w jakiś sposób złe. Sala pełna magii (magiczne światło, iluzje potraw itp.)

W sali gęsto było od intryg. Zabójstwa polityczne, tajne układy, pucze, zamachy stanu, arcyszpiedzy i malutcy szpicle - wszystko okraszone sokiem z zerrikańskiej cytryny, świeżutkiej, prosto z teleportu… W tle słychać strzępki rozmów: "Wypytywał cię już?" Wszyscy wiedzą, że szpieguje dla Henselta z Kaedwen" "Zasztyletowali króla Vyzimira", "Mówi się, że to robota Scoia'tael" Wiedźmin? On jest neutralny..." "Tylko takiego udaje.""Fillipa Eilhart? Lesbijka z dyktatorskimi zapędami" "Sabrina rządzi w Kaedwen, król jest w nią zapatrzony jak w obrazek"

Filippa pod rękę z Dijkstrą, Roche w stroju pazia, Sabrina Glessevig (koniecznie - Geralt ją zabije w następnych wspomnieniach) rozmowy, twarze bardziej złowieszcze. Stos cytryn.

Geralt i Yennefer, czułość w spojrzeniu, geście.

I kobieta w czerni i bieli. Zapach bzu i agrestu…

Oni mi zazdrościli. Zwyczajnie po ludzku zazdrościli.

Geralt obejmuje Yennefer, całują się. Wszyscy się im przyglądają. Triss patrz z drugiego planu, smutna.

Yennefer… Yen.

Triss zna odpowiedź, koniec gry w kotka i myszkę, muszę ją przycisnąć, wybrać odpowiedni moment, inaczej znowu zacznie kręcić.

Otoczenie zaczyna znikać, bal, czarodzieje itd... Zostaje tylko wiedźmin i Yennefer. Pojawia się Sheala.

Dlaczego widok Sheali wywołał wspomnienie Yennefer? Co je łączyło, co łączyło Shealę i mnie. Muszę sobie przypomnieć.

Sheala siedzi przed lustrem. Geralt zbliża się do niej, jest ranny i bardzo, bardzo zły.

Pomyliłem się co do ciebie, jesteś taki sam jak ta ździra... Wynoś się z mojego domu!

Wyzimę pamiętam doskonale, mieszkanie z Triss również... Problem stanowi odległa przeszłość.

Poniżej troszkę inna wersja

Zatem poznajmy się, raz jeszcze. Sheala de Tancarville, mistrzyni magii.

Sheala przerysowuje się na styl komiksowy. Wokół jest ciemność. Zaczynają się pojawiać kontury otoczenia. Kobieta u boku Geralta (Yennefer). Geralt odwraca spojrzenie od Sheali do Yennefer i Sheala powoli ginie w ciemności. Bal na Thanned. Czarodzieje i czarodziejki, krążą po sali. Wszyscy są wystrojeni. Wszystko jest na najwyższym poziomie- żarcie, picie, laski.. Geralt i Yennefer stoją pośród tego pstrokatego tłumu pod rękę.

Dlaczego widok Sheali wywołał wspomnienie Yennefer? Co je łączyło, co łączyło Shealę i mnie. Muszę sobie przypomnieć

Yennefer znika. Czerń i Sheala. Sheala siedzi przed lustrem. Wiedźmin idzie w jej kierunku, zakrwawiony, z paskudną raną głowy.

- Tak, dziekuję.

Rozwinięta rozmowa z Jaskrem w drugim Akcie

- Znowu przypomniała mi się Yennefer…

- Triss, Yennefer... Ty to masz życie.

- Po pierwsze, nie ma pewności, że Yennefer żyje. Po drugie, nie mam pojęcia, czy Triss żyje. Po trzecie, nawet jeżeli Yennefer żyje, nie wiem, co do niej teraz czuję. Na pewno jestem jej wdzięczny za to, co zrobiła, ale czy coś poza tym...? Dowiem się tylko wtedy, kiedy ją spotkam.

Wycięte dialogi z Jaskrem

- Zaczynam odzyskiwać pamięć... Na razie to tylko luźne strzępy, ale czuję, jak powoli układają się w całość.

- Co sobie przypomniałeś?

- Yennefer... Poświęciła życie, żeby mnie uratować. Kobieta z miłości może zrobić wszystko. Z Wyspy Jabłoni została porwana przez Dziki Gon. Nie wiem jak długo za nimi szedłem. Mam wrażenie, że całe życie. Pamietam zimno i głód... Teraz rozumiem, dlaczego Triss nie chciała rozmawiać ze mną o przeszłości. Triss nie wie nic o Dzikim Gonie. Nie ma pojęcia, że jej rywalka żyje.

- Jakby co, którą wybierzesz?

[Będę z Triss.]

[Nie wiem.]

[Będę z Yennefer.]

[Odzyskałem pamięć, co nie znaczy, że zamierzam żyć przeszłością. W tej chwili Triss jest dla mnie najbliższą osobą.]

~~~

- Odzyskuję pamięć.

- Świetna nowina! Pamiętasz jak polowaliśmy na Dżina?!

- Nie.

- A dopplera?

- Nhm.

- To co pamiętasz?

- Wyspę porośniętą jabłoniami. Była ze mną kobieta... Ważna, nie - najważniejsza. Porwał ją Dziki Gon. A ja ruszyłem w pościg.

- Nie mam pojęcia o czym mówisz, może to majak senny...

- Nie sądzę.

- To musiało się zdarzyć po twojej śmierci... A ta kobieta to zapewne Yennefer.

- Tak. Yennefer.

Sporo informacji o Dzikim Gonie, fragmenty rozmów z Jaskrem, Vernonem i nieznanymi postaciami

- Nie wiem jak długo szedłem za Gonem. Mam nadzieję, że uwolniłem Yennefer.

- Jeżeli ją uratowałeś, to gdzie jest..

- Nie wiem jak długo za nim szedłem, ale mam wrażenie, że przez całe życie. Pamiętam, że było bardzo zimno i nie miałem co jeść.

- Dogoniłeś ich?

- Nie wiem.

~~~

- Jaskier... Mówiłeś, że nikt nie pisze poematów o Dzikim Gonie. Myliłeś się.

- Mówiłem, że ja nie piszę. Możliwe, że jakiś gryzipiórek porwał się na ten śliski temat.

- Wpadł mi w ręce poemat "Pieśń Gonu" napisany przez elfiego wiedzącego.

- Chyba, że elfiego. Co on tam nawypisywał?

- Opowiada o wydrążonych sobowtórach, nękających świat w imię krwi z krwi...

- Wiesz co ci powiem Geralt? Te elfy to są popierdolone. To bardzo zagmatwany utwór. Na razie nie umiem go jednoznacznie zinterpretować.

- Co według ciebie znaczy zdanie: Odbicia lustrzane bez serc i rozumu nękają światy w imię tych co krew z krwi zachowali i żądzą niepohamowaną się karmią?

- Bez serc, to pewnie chodzi o okrucieństwo. Ale dlaczego odbicia lustrzane? Okrutni jeźdźcy Gonu muszą być do kogoś podobni.

- W lustrze podobni są tylko do siebie.

To może być głębsza metafora. W każdym razie ktoś nimi dowodzi. Żądzą niepohamowaną się karmią. Pewnie jakiś tyran.

- Co według ciebie znaczy zdanie: Sobowtóry bez serc i rozumu nękają światy w imię tych co krew z krwi zachowali i żądzą niepohamowaną się karmią?

- To może nawiązywać do wydrążonych warzyw, z których dzieciaki robią maski potworów. Sam kiedyś takie robiłem z dyni. Jestem pewny, że pod tymi poetyckimi zdaniami kryje się ziarno prawdy. Może nawet cały worek ziarna. Jedno jest pewne, elfy dużo bardziej interesują się Dzikim Gonem od ludzi.

~~~

- Znalazłem zapiski Mortena Kollisa. To ten badacz, który zajmował się Dzikim Gonem.

- Co ty powiesz... Bardzo ciekawe. Co on tam wypisuje?

- Dziki Gon porusza się asynchronicznie po ortogonalnych trajektoriach zgodnych z kierunkiem wyznaczanym przez ekliptykę księżyca w dzień przesilenia zimowego odnotowaną w roku... Jaskier, śpisz?

- Przepraszam cię, ale jak słyszę słowa typu trajektorie coś tam coś tam, to od razu morzy mnie sen. O poematach to możemy gadać, ale o badaniach naukowych nie...

~~~

- Kollis obliczył też, że zaćmienie słońca ma wpływ na częstotliwość pojawiania się Gonu. Według niego nadejście Gonu można określić na podstawie obserwacji mgławicy Orkana. Wiadomo, że Dziki Gon pojawia się w czasie przesilenia zimowego i podąża z północy na południe. Wiadomo, że jeźdźcy polują na młodych ludzi. Reszta to mniej lub bardziej, ale jednak domysły.

~~~

- Na podstawie obserwacji i obliczeń trajektorii po jakich porusza się orszak, Kollis doszedł do dwóch równorzędnych wniosków. Pierwszy z nich mówi, że Dziki Gon to polegli w różnych światach rycerze, którzy zorganizowali orszak odwetu.

Drugi, że jakaś nieznana, potężna moc multiplikuje widma, których zadaniem jest przemieszczanie się między światami i zdobywanie niewolników. Obie teorie wydają się prawdopodobne. Dziki Gon porywa młodych ludzi.

- Ta, tylko po co?

- Mogą potrzebować siły roboczej... wojowników, albo... mięsa.

- Kollis skłania się do teorii o niewolnikach. Jedno jest pewne. I o tym pisze Morten Kollis: Jeźdźcy Gonu to upiory bez właściwości istot żywych.

~~~

- Wiadomo, że Dziki Gon podąża z północy na południe. Nigdy odwrotnie.

- To się zgadza z moimi wspomnieniami i badaniami Kollisa. Nie rozumiem tylko dlaczego taki obiera kierunek.

- Trajektorie poruszania się kawalkady sprawiają, że do naszego świata przenikają od północnego bieguna. W ten sposób mogą się poruszać tylko na południe. Widocznie przestrzeń pomiędzy światami znajduje się na północy.

~~~

- Szkoda, że nie można się z nimi spotkać.

- Właśnie. Podobno głównym problemem przenikania światów są ogromne odległości. Normalnemu człowiekowi nie starczyłoby życia na taką podróż.

- No i trzeba mieć coś co fruwa.

- Widać jeźdźcy Gonu znaleźli rozwiązanie. Orszak podróżuje między światami.

~~~

- Cierpię na amnezję. Od jakiegoś czasu zaczęły wracać wspomnienia.

- Pamiętasz kiedy się to zaczęło?

- Owszem. Po zabiciu widma króla Dzikiego Gonu.

~~~

- Gon to nie legenda, mam na to dowody.

- Co to za dowody?

- Znalazłem manuskrypt. Autorzy twierdzą, że gwiazdy to nie są tylko świecące punkty. Że nie tylko w naszym świecie istnieje życie.

~~~

- Oni tu są, Vernon. Jeźdźcy Dzikiego Gonu znowu za mną idą. Zabiłem upiora zakutego w purpurowy pancerz. Upiory Dziekigo Gonu znalazły mnie we Flotsam

- Dlaczego miałyby na ciebie dybać?

- Nie wiem, ale ścigają mnie odkąd pojawiłem się Kaer Morhen.

~~~

Czarodziejka Yennefer z Vengerbergu została uprowadzona przez Dziki Gon, podobnie jak wiedźmin Geralt z Rivii. Nie wiadomo co stało się z czarodziejką, na pewno nie zasiliła kolumny upiornych jeźdźców, w przeciwieństwie do jej kochanka, który przez pewien czas był jednym z jeźdźców Gonu. Motywacje stojącego na czele galopady Króla Gonu, jak zwykle pozostały nieznane.

~~~

Elfi poemat nie dawał mu spokoju. Jako największy znawca w okolicy, ostatecznie postanowiłem pomóc Geraltowi w doszukaniu się odpowiedniej interpretacji tego dzieła. Poszukiwania Gonu trwają, nie da łatwo za wygraną - to jest pewne.

~~~

- Myślałem, że zabiłem Eredina - króla Gonu, ale myliłem się. Zabiłem jego ducha... Wydrążone sobowtóry nękają świat w imię krwi z krwi...

- O czym ty mówisz?

- To fragment poematu. Dziki Gon to duchowa manifestacja jeźdźców spirali, stworzona by porywać ludzi. Prawdziwy Eredin jest zbyt ostrożny, żeby opuszczać swój świat...

Jak widać wycięte rozmowy dają nam wiele nowych informacji, między innymi fakt, że Geralt w jakiś sposób poznał tożsamość króla Gonu, Czerwoni Jeźdźcy mieli podążać za nim aż do Flotsam, a Triss od samego początku nie chciała wyjawić prawdy o swojej rywalce. Najbardziej jednak smucą mnie porzucone wspomnienia Białego Wilka o Yen. Owszem, w Wiedźminie 2 byliśmy raczeni retrospekcjami z Wyspy Jabłoni, ale nie sądzę, by gracze, którzy nie czytali Sagi zostali wystarczająco uświadomieni jak mocne i niezwykłe uczucie łączyło zabójcę potworów z czarnowłosą czarodziejką. Druga część mogła stanowić niesamowicie mocne podwaliny i solidny wstęp do nadchodzącej wielkimi krokami ostatniej odsłony przygód Geralta.

Powyżej wybrałam (według mnie) najciekawsze fragmenty. Jeśli jesteście zainteresowani całością odkrycia zapraszam tu i tu. Na koniec chciałabym serdecznie podziękować Rustine za zgodę na opublikowanie fragmentów na Warowni, a przede wszystkim za ogrom włożonej pracy.