Wiedźmin: Dom ze Szkła - recenzja

News - Wiedźmin

Mamy nowy rok i… zaczęło się, machina marketingowa Wiedźmina 3 w końcu ruszyła na dobre! Jako pierwszy do sprzedaży trafił nowy wiedźmiński komiks, a dokładniej rzecz biorąc jego pierwsza część. O czym jest Wiedźmin: Dom ze Szkła, czy jest warty przeczytania, czy nie zrobił wstydu uniwersum wykreowanemu przez Andrzeja Sapkowskiego? Odpowiedź na te pytania w naszej poczwórnej recenzji. Miłego czytania!

Zajawka komiksu:

Regis:

Wiedźmin: Dom ze Szkła wywołał u mnie bardzo mieszane uczucia. Już samo to, że komiks czytałem na ekranie komputera, a nie tradycyjnie na papierze było dla mnie najdelikatniej mówiąc dziwne… Niestety byłem do tego zmuszony, ponieważ obecnie tylko taka wersja komiksu jest dostępna na rynku (mowa o wersji polskojęzycznej, ponieważ anglojęzyczną można, za niemałe pieniądze, sprowadzić sobie z USA w formie drukowanej). Przechodząc jednak do esencji tematu, czyli samej zawartości komiksu to… Dom ze Szkła przedstawia jedną z historii Geralta, Wiedźmin podróżując po Angrenie spotyka na swojej drodze niejakiego Jakuba Ornsztyna będącego wdowcem, którego żona… Dalej nie będę pisał, aby nie zdradzać szczegółów fabuły. :-)

Zamieszczony w pierwszej części komiksu początek historii zrobił na mnie naprawdę dobre wrażenie. Fabuła jest spójna, amerykański scenarzysta (całkiem anonimowy, przynajmniej dla mnie, Paul Tobin) naprawdę dobrze wprowadza czytelnika do wiedźmińskiego uniwersum, przejrzyście ukazując na czym polega zawód wiedźmina. Niestety, choć wprowadzenie jest niezłe, to już od pierwszych stron komiks prezentuje całkiem amerykański, a nie kojarzony z Białym Wilkiem słowiański klimat, od razu podświadomie czuć, że to nie Sapkowski go tworzył. Źle nie jest, ale jest po prostu inaczej…

Jeżeli chodzi o dialogi, to są one lekkie i przyjemne w odbiorze. Podczas tych 10 minut czytania (ekhem o długości komiksu będzie później) wywołały u mnie naprawdę sporo uśmiechu na twarzy. Szczególnie zapadła mi w pamięć wypowiedź Geralta o potrzebach życiowych Płotki:

Pobiega, poskubie trawę, potem w nią napaskudzi – tyle jej wystarcza. ;-)

Podobnych tekstów jest kilka, jednak nie wszystkie mi się spodobały, a najbardziej zaniepokoiło mnie w całym komiksie to, że Geralt robi w Domu ze Szkła trochę za typowego alkoholika. Czyżby była to aluzja do tego, że jest Polakiem? Ponadto muszę jasno zaznaczyć, że to właśnie po dialogach już po minucie czytania widać, iż nie mamy do czynienia z charakterystycznym stylem Sapka.

Najbardziej trudnym do ocenienia elementem komiksu są dla mnie rysunki. Ogólnie rzecz biorąc według mnie arcydziełem sztuki, to one nie są z powodu karygodnie małej ilości szczegółów. Niby jakoś specjalnie złe nie są, ale też bynajmniej pięknem po oczach nie olśniewają . Tym, co rzuciło mi się na niektórych rysunkach w oczy było to, że Geralt wygląda na nich jak zwykły stary dziad. Z pozytywnej strony komiksu to już wszystko. Jeżeli chodzi o wady, to aspektem, który zasługuje na zdecydowanie największe skarcenie jest cena pierwszej części komiksu wynosząca 4 dolary za 22 strony (nie licząc okładki) obrazków! Wnikliwe przeczytanie Domu ze Szkła zajmuje nie więcej niż 15 minut, więc powyższą ceną mogę przyrównać do płacenia za transmisje w systemie Pay-per-view. W Ameryce może i przejdzie, ale u nas w Polsce… jakby to ujął Borch Trzy Kawki - Śmiać się chce i rzygać… W tej sytuacji nawet dobrym fanom Wiedźmina nie mogę polecić zakupu komiksu. Zwyczajnie nie warto.

Ponadto z mankamentów, to w oczy od razu rzuca się, że choć mamy do czynienia z polska wersją komiksu, to tytuł nie został w nim spolszczony. Dostrzegłem też jedną literówkę – zamiast Płotką było napisane Plotką Podsumowując, mogło być lepiej, zdecydowanie lepiej. Niewątpliwie to, że Dom ze Szkła czyta się przyjemnie jest najważniejsze, jednak biorąc pod uwagę całokształt to trochę za mało… Zdecydowanie za mało. Od następnej części oczekuję czegoś więcej”. :-)

Ocena: 6/10

PS Zastanawia mnie, czy tytuł komiksu jest nawiązaniem do szklanych domów z Przedwiośnia… Ciekawe. ;-)

Warzoch:

W momencie, gdy dowiedziałem się o tym, że znana wszystkim firma Dark Horse weźmie się za Wiedźmina uznałem to za ciekawą sprawę. W miarę upływu miesięcy coraz bardziej rosły moje oczekiwania wobec komiksowej adaptacji mojej ulubionej serii. Gdy nadszedł ten dzień – 18 marca 2014 roku - postanowiłem sprawdzić "z czym się je" nowe dzieło twórców takich obrazkowych hitów, jak między innymi Star Wars.

Komiksem pod tytułem Wiedźmin: Dom ze Szkła zajęli się: rysownik – Joe Querio, scenarzysta – Paul Tobin i projektant okładki – Dave Johnson. Całość powstawała pod czujnym okiem firmy CD Projekt RED, stąd nie obawiałem się o jakość komiksu.

Na początku warto zanotować, że pierwsza część Domu ze Szkła jest bardzo krótka – raptem 24 strony. Jednak jakbym miał porównać ten króciutki wstęp od Dark Horse do Racji Stanu z 2011 roku to jak dwie oddalone od siebie półkule. Komiks od Amerykanów jest obfity w szczegóły, na każdej narysowanej planszy zawsze coś się dzieje – przez co czytelnik nie ma uczucia statyczności i sztucznego "zapchania". Przy Racji Stanu mieliśmy nie dość, że mało stron samego komiksu z nudną fabułą, to jeszcze pełno dodatkowych z zapowiedziami Wiedźmina 2.

Po lekturze 24 stron z pełną powagą mówię – Tobin i Querio narysowali świetny, fabularny komiks, który zaciekawi każdego czytelnika. Jak wspominałem wcześniej, na każdym obrazku coś się dzieje, zawsze pojawia się jakiś dialog pomiędzy bohaterami komiksu. Mamy mężczyznę, który jest wdowcem i żyje w samotności z powodu utraty żony oraz Geralta. Całość kroczek po kroczku do czegoś nas przymierza, ale po lekturze interesujących stron daje pełen kredyt zaufania Tobinowi i spółce – na razie widziałem emocjonujące sceny walki, ciekawie napisane dialogi i fajną historię w lesie "Caed Dhu".

Niestety w pierwszej części Domu ze Szkła nie spodobał mi się styl w jakim rysuje Querio. Niby wszystko wygląda fajnie, ale na razie kreska jaką maluje autor mi nie przypasowała. Może się przekonam po lekturze kolejnych odcinków? Kto wie...

Ocena: 9/10

Mimek:

Do lektury kolejnego komiksu traktującego o przygodach białowłosego wiedźmina podchodziłem z entuzjazmem, w końcu wiedźmińskich przygód nigdy dość. Jeśli chodzi o samą historię, to nie zawiodłem się - Geralt znów uczestniczy w awanturze, której stawką jest życie jego i niewinnego człowieka. Niestety, tylko historia jest mocną stroną tego komiksu. Dialogi nie mają w sobie "tego czegoś", do czego przyzwyczaił nas Andrzej Sapkowski i CD Projekt, a otoczenie nie jest zbyt klimatyczne, nie można się wczuć. Kolejna sprawa to rysunki. W przeciwieństwie do poprzedniego komiksu - Racji stanu - są one bardzo niechlujne, brakuje w nich szczegółów, nawet pierwszoplanowe postacie są niezbyt dokładnie narysowane, nie mówiąc już o tle. Geralt wygląda tu po prostu śmiesznie, nie ma w nim nic ze znanego nam zabójcy potworów. Mam nadzieję, że kolejne części odmienią moją opinię, bo na razie jest bardzo kiepsko.

Ocena: 3/10

Surley:

Moje odczucia na temat komiksu są nieco mieszane. Nie jest on bynajmniej dziełem złym, a nawet powiedziałbym, że jest dobry. Czegoś jednak mi w nim brakuje. Czegoś, co powoduje że już po pierwszych linijkach tekstu widać, że AS nie miał żadnego udziału w produkcji. Przejdźmy jednak do konkretów.

Rzeczą, która jako pierwsza rzuciła mi się w oczy jest sposób rysunku poszczególnych kadrów. Jest on moim zdaniem bardzo klimatyczny. Rozmycie, brak wielu szczegółów i ciemne kolory sprawiają, że na każdym kroku odczuwalny jest ponury i mroczny klimat miejsca akcji.

Kolejnymi elementami, które oceniam zdecydowanie na plus są fabuła i postacie, choć z początku, muszę się przyznać, żaden z powyższych nie zachwycił mnie. Po ponownym przeanalizowaniu komiksu jednak doceniłem zarówno jedno, jak i drugie. Historia przedstawiona czytelnikowi jest wartka i szybko posuwa się do przodu. Zanim jeszcze zdążymy dokładnie zrozumieć co stało się przed chwilą, już mamy przed nosem inną interesującą sytuację. Z drugiej strony, osoba czytająca ten komiks nie ma się kiedy znudzić, gdyż jest on zwyczajnie za krótki. Na szczęście jest to tylko pierwszy z pięciu tomów. Wspomniałem uprzednio o postaciach. Otóż jest to kolejny niezwykle wyrazisty i zasługujący według mnie na plus element. Minusami są dla mnie imiona dwóch głównych (oprócz Geralta oczywiście) postaci, których celowo tutaj nie przybliżam. Wydają mi się one zbyt pospolite jak na to uniwersum. Uwiódł mnie również humor, który, pomimo znikomej ilości żartów, zdołał rozłożyć mnie na łopatki.

Niestety, nie wszystko jest idealne. Tak też jest z owym komiksem. Już na wstępie znalazłem coś, co moim zdaniem nie jest dużym minusem, ale osobiście mi się nie spodobało. Mianowicie, strona tytułowa dzieła traktująca o wydarzeniach dziejących się w uniwersum, które określone zostało „Polskim produktem eksportowym” nie została przetłumaczona na nasz język ojczysty, a tak przynajmniej jest w wersji elektronicznej, którą miałem okazję czytać.

Na następny ogień poszedł sam Geralt. Miałem wrażenie, że twórcy stworzyli swojego własnego wiedźmina, wzorując go na tym wykreowanym przez Sapkowskiego. Biały Wilk jest tutaj dla mnie po prostu… inny. Zdaję sobie sprawę, że komiks nie jest dziełem, w którym byłby czas na dogłębne przedstawienie postaci wraz z jej profilem psychologicznym i dotychczasowym przebiegiem życia, jednak wydaje mi się, jakby Geralt całkowicie stracił część swoich charakterystycznych cech.

Podsumowując, poza tak naprawdę jednym poważnym błędem, którym jak dla mnie sposób przedstawienia Geralta oraz nieprzetłumaczoną stroną tytułową, na co jestem w stanie przymknąć oko, nowy komiks o Geralcie z Rivii oceniam pozytywnie. Pomimo, że osobiście bardziej do gustu przypada mi nasz rodzimy, opowiadający wydarzenia z opowiadań , to ten również uważam za godny polecenia każdemu, a już na pewno fanom serii, a sam niecierpliwie czekam na przeczytanie kolejnych czterech tomów.

Ocena: 8/10

Już jutro na Warowni wystartuje konkurs, w którym do wygrania będzie kilka kodów na cyfrowe wersje polskiej wersji komiksu. Czuwajcie!

Na koniec mamy dla Was pytanie - jakie są Wasze wrażenia odnośnie nowego wiedźmińskiego komiksu? Piszcie! :-)