Jednooki Orfeusz - recenzja

News - Wiedźmin

Sprawdźcie, czy Jednooki Orfeusz może konkurować z poziomem nowel Sapkowskiego. Zapraszam do czytania recenzji drugiego opowiadania z cyklu Opowieści ze świata Wiedźmina!

Druga nowela z Opowieści ze świata Wiedźmina przedstawia krótką przygodę Geralta i Jaskra wspólnie poszukujących zarobku na turnieju trubadurów. Akcja opowiadania rozgrywa się w Novigradzie. Od razu muszę zaznaczyć, że jest to pewną nieścisłością, ponieważ miasto nijak nie odzwierciedla stolicy świata znanej z kart prozy Sapkowskiego.

W opowiadaniu pojawia się konkurujący z Jaskrem śpiewak Valdo Marx oraz kontynuująca romans z Geraltem Essi Daven zwana Oczko. Jeżeli ktoś spodziewa się „czegoś więcej”, to się zawiedzie, bowiem całe opowiadanie utrzymane jest w dość swobodnej atmosferze oraz zawiera sporo humoru (choć zakończenie bynajmniej beztroskie nie jest). Niemniej, właśnie dzięki temu czyta się je naprawdę dobrze.

Komizm Jednookiego Orfeusza polega na tym, że w kulminacyjnych momentach Geralt używa kilku niekonwencjonalnych wiedźmińskich znaków, dla przykładu zacytuję: „wyciągnął dłoń i pokazał znak Figi” ;-) Ponadto sama obecność Jaskra, chyba jest najlepszą gwarancją dobrej groteski. Szacunek tutaj dla rosyjskiego pisarza za wykreowanie dramatycznej sytuacji, w której okazuje się, że przysypiając bard o mało, co nie utopił się w wannie… Wartych przytoczenia sytuacji jest oczywiście więcej – choćby śpiewana przez Essi ballada „Mój biały koń w malinowym czapraku” będąca aluzją literacką do świetnie znanego utworu Leśmiana („W malinowym chruśniaku”).

W opowiadaniu pojawiają się również poważniejsze akcenty, np. Jaskier śpiewa balladę o wolności słowa i niezależności poezji, co trudno zinterpretować inaczej, jak nawiązanie do ojczyzny autora „Jednookiego Orfeusza”…

Największe wrażenie, podobnie jak w „Balladzie o smoku”, zrobiło na mnie zakończenie. Zupełnie, jak u Sapkowskiego – nic dodać, nic ująć – brawa dla autora za świetny pomysł.

Wszystko to jest dobrze skomponowane językowo, dodatkowo umilając czytanie. W samej warstwie językowej autor również puszcza do czytelnika oko informując, że lutnia Jaska jest „made In Elfland” ;-) To oczywiście tylko jednej z wielu przykładów.

Tym, co mi się w opowiadaniu rosyjskiego pisarza w jednym miejscu nie spodobało było trochę na siłę wykorzystanie wizerunku bohaterów Wiedźminalandu. Było to na granicy dobrego smaku, ponieważ aż w oczy kuło, że wykreowany przez mistrza polskiej fantastyki Geralt by tak nie postąpił…

Podsumowując, „Jednooki Orfeusz” w mojej opinii prezentuje mniej więcej poziom „Ballady o smoku” – opowiadanie potrafi kilkakrotnie zaskoczyć oraz czyta się je dobrze, dlatego warto na nie poświęcić 30 minut swojego życia. Polecam.

Ocena: 6/10

...

To gdzie najtaniej można nabyć Opowieści ze świata Wiedźmina polecam sprawdzić tutaj na Ceneo.pl.

Recenzję Ballady o smoku można przeczytać tutaj.

Recenzję Jednookiego Orfeusza można przeczytać tutaj

Recenzję Lutni, i to wszystko można przeczytać tutaj

Recenzję Wesołego, niewinnego i bez serca można przeczytać tutaj

Recenzję Barw braterstwa można przeczytać tutaj

Recenzję Okupantów można przeczytać tutaj

Recenzję Zawsze jesteśmy odpowiedzialni za tych, których... można przeczytać tutaj

Recenzję Gry na serio można przeczytać tutaj

Za dostarczenie nam egzemplarza książki do recenzji serdecznie dziękujemy wydawnictwu Solaris.