Wiedźmin: Gra Przygodowa - betatest

News - Wiedźmin

Dzięki uprzejmości CD Projekt RED mieliśmy przyjemność zagrać w wersję beta nadchodzącej komputerowej adaptacji wiedźmińskiej gry planszowej. Zapowiada się gra zacna, choć akurat nie do końca ta, o której tutaj mowa. O co chodzi? Tego już dowiecie się z naszych wrażeń z rozrywki. Miłej lektury! :-)

Zwiastun gry:

Łukasz77PL

Do komputerowej wersji wiedźmińskiej planszówki podchodziłem z zaciekawieniem. Fakt, w planszówki nie grywam, lecz perspektywa posiadania przyjemnego klikadełka na zimowe wieczory, które wzbogaci ulubione uniwersum zawsze wydaje się fajną opcją. Obcowanie z trwającą obecnie betą gry, pozwoliło mi wyrobić sobie konkretną opinię na temat produkcji, która jak podejrzewam, raczej się wiele nie zmieni, nawet po wydaniu pełnej wersji. Czy Wiedźmin: Gra Przygodowa zapowiada się na tytuł warty Waszych pieniędzy? Cóż, odpowiedź brzmi: tak i nie.

Po kolei. Gra, choć nieco skomplikowana, opiera się na prostym modelu rozgrywki. Wybieramy postać – Geralta, Triss, Jaskra lub Yarpena Zigrina – i zwyczajnie podejmujemy się danej liczby questów. Cała zabawa polega na tym, aby wędrować naszą postacią (pionkiem) po mapie, odwiedzać określone lokacje i pokonać naszych przeciwników poprzez ukończenie jak największej liczby zadań i zebranie największej ilości Punktów Zwycięstwa spośród całego towarzystwa.

No właśnie, towarzystwo. W tym momencie pojawia się pierwsza wada komputerowej wersji gry. Gry planszowe to przede wszystkim dobra ekipa zasiadająca przy jednym stole, mnóstwo śmiechu, dyskusji, podjudzania siebie nawzajem i ogólnie świetna atmosfera. Oczywiście, tutaj tego brak. Niby mamy do dyspozycji okienko czatu, ale rzadko się z niego korzysta – to raz, a dwa to nie to samo, co siedzenie naprzeciw naszych znajomych. Tak więc aspekt integracyjny wypada po prostu kiepsko, gdyż wszystko ogranicza się jedynie do suchej mechaniki gry – wykonujemy swój ruch i żmudnie wyczekujemy co zrobi przeciwnik.

Kolejna rzecz, to wprowadzenie do gry. Zawarty w grze tutorial nie spełnia swej powinności jak należy. Składa się on z kilku slajdów opisujących poszczególne elementy gry. Kiedy więc to przeczytamy i wskoczymy do sesji, przez jakiś czas będziemy błądzić jak dziecko we mgle. W moim odczuciu, w komputerowej wersji, samouczek powinien być interaktywny i dać możliwość przetestowania mechanizmów gry w praktyce. Bez tego, ogarnięcie gry zajmuje sporo dodatkowego czasu, który moglibyśmy spożytkować na rozegranie kilku partyjek.

Jakie są natomiast plusy? Przede wszystkim różnice w prowadzeniu rozgrywki konkretnymi postaciami. Każda z nich posiada swoje unikalne umiejętności, które w odmienny od siebie sposób mogą pomóc wykonać questa, bądź pokonać przeszkodę, np. potwora. Plus za subtelne urozmaicenie.

Co do samych questów, posiadają one dość prostą budowę, lecz w sprytny sposób przybliżają podstawowe informacje na temat świata stworzonego przez Andrzeja Sapkowskiego. Konkretne cele, które stawia przed nami gra, są tak zaplanowane, aby zaserwować określone informacje na temat danego regionu czy miejsca. Tak oto gracz, który do tej pory posiadał zerową wiedzę na temat uniwersum, ma szansę w przyjemny sposób dowiedzieć się, np. z czego słynie miasteczko Oxenfurt lub kogo można spotkać w Duen Canell. Pomaga w tym tematyka danego questa, która przedstawia akcję tak, aby ta doskonale pasowała do klimatu lokacji.

Ostatnia kwestia to oprawa i ścieżka audio. Jeśli chodzi o szatę graficzną, mnie osobiście razi w oczy grafika przedstawiającej planszę do gry, na którą składa się coś w rodzaju stolika i mapy świata, po której się poruszamy. Może się czepiam, ale jakość wykonania tego elementu mogłaby być nieco lepsza, a rysunki wykonane w bardziej staranny sposób. Co do muzyki, podczas gry mamy okazję usłyszeć tylko jeden utwór, nawet mój ulubiony – dobrze znane z uliczek Vergen, Dwarven Stone Upon Dwarven Stone. Gdyby nie sentyment jakim darzę krasnoludzkie miasteczko – może by mnie to denerwowało.

Podsumowując, nie jest źle, ale szału nie ma. Wiedźmin: Gra Przygodowa zapowiada się na projekt, który w przystępny sposób przybliży uniwersum Wiedźmina tym, którzy nie mieli z nim nigdy do czynienia. Co do samej grywalności, jeżeli tak to można w tym przypadku nazwać, gra nie potrafi zaskakiwać i sprawić, że usiądziemy przy komputerze na kilka godzin – przynajmniej w takiej formie, w jakiej dane mi było w nią zagrać.

Regis

Na Wiedźmina: Grę Planszową czekałem od dawna, z czasem moje oczekiwania względem produkcji coraz bardziej rosły, więc gdy zasiadłem do komputerowej wersji beta planszówki sięgnęły apogeum. Wystarczyło kilka chwil i rozczarowałem się strasznie. Na szczęście powodem zawodu okazała się nie sama gra, tylko coś innego. Cóż takiego? O tym w dalszej części betatestu.

Nie będę opisywał całego mechanizmu rozrywki, ponieważ zrobił to już powyżej Łukasz w swoich wrażeniach z bety. Skoncentruję się na osobistych odczuciach z gry.

W Wiedźmina: Grę Planszową z rana praktycznie nie da się zagrać, w południe również jest ciężko, ba nawet wieczorem często musiałem się sporo naczekać. Sytuacja ma się tak ponieważ, jak to w rozrywce wieloosobowej, do gry potrzebujemy co najmniej jednego partnera, a tych dostępnych online jest obecnie niewielu (a przecież przedpremierowy dostęp do gry dostało co najmniej kilka tysięcy osób).

Niestety mam przeczucie, że po upływie krótkiego czasu od premiery gry (w IV kwartale roku) serwery również mogą szybko zacząć świecić pustkami. Dlaczego? Otóż po spędzeniu kilku godzin na rozrywce w grze naszła mnie niepodważalna refleksja, że granie w Wiedźmina: Grę Planszową w wersji komputerowej nie ma sensu. Nie myślałem, że coś takiego kiedyś napiszę o jakiejkolwiek wiedźmińskiej produkcji, ale teraz muszę - komputerowy Wiedźmin: Gra Planszowa jest nudny jak flaki z olejem. W tradycyjną planszówkę (czyli taką rozgrywaną na stole, podłodze, itd.), jak tylko znajdą się dobrzy ludzie do wspólnej gry, to z przyjemnością zagram. Jednak po ograniu bety już wiem, że tą komputerową odpuszczam, bo jest niczym… układanie puzzli na komputerze. Uwierzcie, to naprawdę trafne porównanie! ;-)

Żeby nie było za dużo marudzenia – po ograniu bety wiem, że w Wiedźminie: Grze Planszowej znajdzie się co najmniej kilka smaczków dla fanów uniwersum Białego Wilka, których nie uświadczymy ani w Wiedźminie 1, ani w Zabójcach Królów, ani prawdopodobnie nawet w nadchodzącym Dzikim Gonie. Taki Rience chociażby, jaka to przyjemność natrafić znienacka na jego kartę w grze. Jestem pewny, że nie jest on jedyną ciekawą postacią jaką przyjdzie nam spotkać.

Druga rzecz zdecydowanie na plus, to rozciągający się od Kaer Morhen od Cintry świat gry, po którym podróżujemy. Miło patrzy się na Wiedźminland w tej wersji. :-) Sama grafika mogłaby być piękniejsza, niemniej warto pamiętać, że gra zmierza również na tablety i telefony, więc nie ma sensu wymagać od oprawy nie wiadomo jakich cudów.

Krótko podsumowując moje wrażenia z bety Wiedźmina: Gry Przygodowej, według mnie komputerowa wersja gry planszowej nie ma sensu. Z kolei sama gra w wersji tradycyjnej zapowiada się naprawdę ciekawie i już nie mogę się doczekać kiedy w nią zagram. Naprawdę jest na co czekać!