Badania nad zjawiskiem Dzikiego Gonu

"Zapewniam cię, żaden bazarowy magik nie jest w stanie stworzyć orszaku widm pędzącego po niebie, ani wywołać amnezji..." - Wiedźmin Geralt z Rivii, na stwierdzenie że Dziki Gon to zwykła, jarmarczna sztuczka.

Kim, lub czym tak na prawdę są tajemniczy jeźdźcy Gonu?

Magowie jak i wszyscy uczeni spierają się nad tym tematem od lat. Pojawiają się hipotezy mówiące, że są to zwykłe upiory przelatujące na nieboskłonie nie stanowiąc żadnych szkód. Ot, tak dla postraszenia. Inni twierdzą, że owszem, są to zwykłe upiory ale zwiastują wojnę gdziekolwiek się pojawią (tu chcę zaznaczyć, iż Dziki Gon był w ostatnich latach bardzo często widziany w okolicach stolicy Temerii, Wyzimie). Jeszcze inni natomiast twierdzą, że Dziki Gon to jarmarczna sztuczka, twór jakiegoś magika od siedmiu boleści, ale temu zaprzecza wiele uczonych. Dosyć nie dawno ktoś wyszedł ze stwierdzeniem, że jeźdźcy Dzikiego Gonu to duchowe eminencje elfów z innego świata, bądź wymiaru. Ów człowiek, bądź nie człowiek po części, twierdził także, że te elfy wysyłają do naszego świata tylko duchy, gdyż więcej nie są w stanie. Jak dla mnie, hipoteza jest bezsensowna. Elfy? Inny wymiar? Cóż to za nieprawdopodobny wymysł! Jednak niektórzy magowie, biorą coś takiego pod uwagę. Podsumowując, wiemy tylko tyle, że Dziki Gon to upiory, które zwiastują wojnę, nieszczęście bądź inne złe rzeczy. Można rzec jeszcze tyle, że są doniesienia traktujące o tym, iż jeźdźcy gdy się pojawią, zabierają ze sobą jakaś ofiarę. Po co? Nie wiadomo.

Ofiary Dzikiego Gonu - Obłąkanie, wymysł czy prawda?

Zdarzyć się może co jakiś czas, że usłyszeć możesz o ludziach którzy twierdzą, że zostali porwani przez Dziki Gon. Rozpowiadają o tym, że byli więzieni przez dziwne elfy (co mogło by być potwierdzeniem szalonej teorii wspomnianej powyżej) z innego wymiaru. Mówią, że usługiwali im przez długi czas, a gdy wrócili do naszego świata, odwiedzili groby swych dzieci, nadszarpnięte już przez niemiłosierny dla nas czas. Można by więc wywnioskować, że jeżeli to jest prawda, to czas w miejscu do którego zostali porwani mija zupełnie inaczej niż u nas. Ale znalezienie kogoś, kto twierdzi że został porwany przez upiornych jeźdźców i pamięta kim jest i co działo się przed jego porwaniem, jest bardzo trudne. Gon skutecznie kasuje pamięć swych ofiar, powoduje bardzo silną amnezję. Jedną z ofiar ów braku pamięci jest legendarny wiedźmin, Geralt z Rivii znany także jako Biały Wilk. Powrót po mniemanym porwaniu, psuje także często psychikę ofiarom. Wracają jako wariaci bełkoczący o nie wiadomo czym, nie potrafiący się przystosować do swojego środowiska, gdyż za dużo się w nim zmieniło. W związku z tym, na dzień dzisiejszy bardzo trudno jest nam stwierdzić, czy ów ludzie mówią prawdę, czy najzwyczajniej w świecie łgają.

alt

Coś dla egzorcysty, czyli sposób walki z Dzikim Gonem.

Rozpoczęcie walki z upiorami Gonu, świadczy o wielkiej odwadze oraz umiejętnościach, bądź o ogromnej, nie mieszczącej się w głowie głupocie. Wojownik porywający się na coś takiego musi być bardzo dobrze przygotowany. Zacznijmy więc może od tego, że upiora nie da zabić. Można go co najwyżej przegnać, a na to jest kilka sprawdzonych sposobów. Jednym, bardzo znanym, jest używany przez wiedźminów srebrny miecz, oraz ogień podsycany mandragorą w nawiedzonym przez Gon miejscu. Kolejnym, muszę przyznać że nie często działającym, jest oblanie nawiedzonej ziemi wodą poświęcona przez jedno z bóstw, bądź zapalenie Wiecznego Ognia (akurat te metody są stosowane przez początkujących egzorcystów bądź głupich wieśniaków, mających nadzieję, że to coś da). Jeszcze inni próbują wygnać Gon za pomocą... Modlitwy! Tak, dobrze czytasz, modlitwy! Zaprawdę, ciasny jest umysł chłopa modlący się do swego boga, o wygnanie upiora ze wsi... Nie muszę chyba mówić, że ta metoda ZAWSZE kończy się niepowodzeniem. Jest oczywiście jeszcze bardzo wiele innych metod wykorzystywanych do przepędzenia Gonu, ale większość naprawdę skutecznych znają tylko wiedźmini, a nie my, zwykli ludzie. Jeżeli chcesz, drogi czytelniku tego dzieła, spróbować walki z upiornymi jeźdźcami, to zapytaj właśnie wiedźmina, bo on wie najlepiej. W razie głupiego pomysłu odradzi, w razie dobrego pochwali, a może sam za opłatą na upiory sposób znajdzie.

Teoria z elfami - głębsze rozeznanie.

Co prawda opisana już powyżej teoria jest jedną z najmniej prawdopodobnych, to z każdym dniem zyskuje co raz większą popularność wśród ludzi uczonych. Idąc tym tropem, zapytałem wiele znanych, cenionych za swą wiedzę osób co wiedzą o tej hipotezie, oraz czy w nią wierzą. Ku memu zdziwieniu, znalazło się na prawdę sporo osób które bardzo szanuję i są zwolennikami tej teorii. Mój były nauczyciel twierdzi, iż Dziki Gon tak naprawdę jest duchowymi emanacjami elfów z innego świata. Ale te elfy są inne. Te elfy nie znają głodu, prześladowań i pogromów. Żyją w innej sferze (jak wiadomo mamy siedem sfer), gdzie wygrały swoją walkę i maja tam własne porządki. Porywają ludzi, aby usługiwali im jako niewolnicy, bądź by ci zdolniejsi przyłączyli się do orszaku widm goniące po niebie. Ofiary są zazwyczaj w wieku od 10 do 20 lat. Omawiani właśnie długousi żyją sobie pełni spokoju i szczęścia, a wielu z nich posiadaj wyjątkowo silny dar magii. Są w stanie robić rzeczy, które nawet naszym magom się nie śniły! Ale oczywiście nie wszystko jest dla nich możliwe. A dowodem na to, jest właśnie Dziki Gon. Maja za mało mocy, by przybyć do nas we własnej postaci więc wysyłają siebie jako upiory. Ile w tym prawdy a ile kłamstwa, zadecyduj sam mój drogi czytelniku. Moim skromnym zdaniem, to wszystko to stek bzdur.

alt

Zwykłe upiory - Czy to możliwe?

Inni znawcy twierdzą, iż Gon to najzwyczajniejsze w świecie upiory, a głupi motłoch opowiada o nich niestworzone historie. Upiory owe nawiedzają różne miejsca, bądź latają sobie beztrosko po niebie, gdy wieśniacy srają w gacie ze strachu. Tyle do powodzenia w tym temacie.

Orszak pędzący po niebie... Czyżby zwykła iluzja?

Co raz więcej żaków z Oxenfurtu, czyli przyszłych panów profesorów, zaczyna twierdzić iż upiory Gonu to tak na prawdę zwykła iluzja jakiegoś potężnego maga, bawiącego się we władcę świata. Jednakże, żacy są w błędzie. Żaden bazarowy magik nie jest w stanie wyczarować tak potężnej iluzji. Oraz takiego strachu, wzbudzanego w człowieku gdy tylko spojrzy na nieboskłon, a tam widma pędzą szaleńczo w niewiadomym kierunku. Jedno choćby spojrzenie wystarczy, by człek po nocach nie mógł spokojnie spać. Tak, zdecydowanie żacy są w błędzie. Dziki Gon to fakt. Wielu starych, doświadczonych wiedźminów opowiada o tym jak przepędzali upiory Gonu, jak słychać było ich klątwy pod "nosem", gdy zorientowali się już iż przegrali swą walkę. Okrzyki nie zadowolenia i nienawiść dla egzorcysty. No i jeszcze wojna. Legendarny zwiastun wojny na prawdę zwiastuje wojnę. Przykładem możne być powstanie w Wyzimie. Jak już wcześniej napisałem, nad Wyzimą widziano w ostatnim czasie bardzo często omawiane przeze mnie duchy. I proszę! Nie długo po jednym z rajdów nad Wyzimą, wybuchło powstanie Scoia'tael na rzecz wolności dla starszych ras. Gdy ugaszono powstanie... Bum! Jak grom z jasnego nieba, szanowany ród La Valett wypowiedział królowi Foltestowi wojnę, która skończyła się na oblężeniu jednego z piękniejszych miast w Temerii. Później natomiast śmierć owego króla, co doprowadziło do kolejnych kłótni pomiędzy baronami, a to natomiast do większego chaosu. Wojna domowa wisiała na włosku. Zaprawdę, żaden nawet najpotężniejszy z najpotężniejszych magów na tym świecie, nie byłby w stanie przewidzieć tych wydarzeń i w odpowiednim czasie stworzyć taką iluzję... Żaden.

alt

Skąd, kiedy i jak zaczął się Gon?

Pierwsze doniesienia na temat tych upiorów, pojawiły się właściwie nie długo po tym, gdy Jan Bekker podporządkował sobie moc. Ale w tym momencie mówimy o ludzkich doniesieniach, co innego jeżeli chodzi o starsze rasy. Podobno elfy zaobserwowały to zjawisko na długo przed pojawieniem się naszej rasy na kontynencie. Długousi jak to długousi, gdy tylko zobaczyli to coś na niebie, zaczęli pisać przeróżne poematy na ich temat ( a niektórzy nawet zaczęli modlić się do duchów). Znaleźć można też mnóstwo elfów, które bredzą że Gon pojawił się po raz pierwszy nie długo przed przybyciem ludzi, ale są to najprawdziwsze brednie zrodzone z czystej nienawiści, gdyż są tomiki elfiej literatury na temat Gonu, które zostały napisane zapewne wcześniej niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Krasnolud były zbyt zajęte pracą w swych kopalniach i kuźniach, zupełnie tak jak gnomy. Stwierdzić to można po tym, iż owe rasy właściwie nie zauważały Gonu przed pojawieniem się elfów. Znajdzie się najwyżej kilku brodatych, a na dodatek głęboko, głęboko w Mahakamie, którzy otwarcie i szczerze powiedzą że widzieli to zjawisko na własne oczy jeszcze przed elfami. Albo chociaż iż o tym słyszeli od swych dziadków, pradziadków bądź starszych znajomych. Jak zaczął się Gon? Zasłyszałem i przeczytałem, że od beztroskiej przejażdżki widm po niebie. Nie wiem czy po ich pojawieniu się nastąpiła jakaś wojna. A teraz najtrudniejsze z pytań... Skąd wzięły się te przeklęte upiory? Tak na prawdę nie wiadomo. Ja jestem zdania, iż to jest po prostu coś... Naturalnego. Tak, naturalnego. Że równie dobrze może być to prawdziwe bóstwo, do którego ludzie powinni się modlić zamiast do Melitele czy Wiecznego Ognia. Są na tym świecie rzeczy, które nie śniły się filozofom. I które powstały w tym samym czasie, kiedy nasz świat. A także takie, których pochodzenia nie można zrozumieć. Upiorny orszak widm, chaotycznie pędzący po niebie zalicza się do wszystkich tych przypadków. Tego nie można zrozumieć. Do tego trzeba się przyzwyczaić. Gon był dużo wcześniej przed nami, jest, a także będzie bardzo długo po nas. Do końca świata, a może i jeszcze dłużej.

Do czego dążą jeźdźcy Gonu?

Kolejne, bardzo trudne zagadnienie nad którym można by się sprzeczać bez liku. Moim zdaniem, dąży do niczego. Jest to po prostu chaotyczny żywioł, nie mający celu w swych czynach. Porywają nowych ludzi, aby na jakiś czas zasilili ich szeregi, a jak im się znudzą lub uznają że są nie przydatni, to po prostu odsyłają ofiarę tam skąd ją wzięli. Natomiast jeżeli teoria dotycząca elfów jest prawdziwa, Gon nie wątpliwie dąży do zdobycia możliwości przemieszczania się między światami (wiemy iż w naszym świecie przynajmniej dwie osoby miały takie zdolności- Ciri i Alvin , bądź też Jakub de Aldersberg- w każdym razie, dzieci-źródła). Możliwe iż porywają co raz to nowsze osoby, by pomogły im do budowy jakiegoś teleportu z ich sfery, do naszej. Lub żywią się duszami zabranych, co pomaga im w kontrolowaniu magii, wszakże nie znamy do końca wszystkich możliwości mocy. Może da się ją wzmocnić za pomocą ludzkich umysłów? Może da się ją wzmocnić zabijając kogoś? Nie wiadomo. Natomiast wracając do tematu moi drodzy, chęć dostania się do naszej sfery może być... Niepokojąca. Gdyż po co mieliby to robić? Dla podbicia kolejnych miejsc w czasie, oczywiście! Gdyby przedostały się, to nas wszystkich czekałaby zagłada. Mordowali by każdego, nie patrząc czyś krasnolud, elf, niziołek, gnom, człowiek czy kto jeszcze inny. Tych którzy by się poddali, może wzięliby przy szczęściu w niewolę i do końca swych dni usługiwałbyś/usługiwałabyś jako pokojówka lub prywatny chłopiec na posyłki. Skąd ten czarny scenariusz? A stąd, że my nie wiedzielibyśmy jak się przed nimi bronić. Są nam całkiem obce, niczego o nich nie wiemy prócz tego iż "mogą" być Dzikim Gonem. Co jeżeli okazałoby się, że jeden ich mag jest warty setki naszych? Lub gdyby dowiedzielibyśmy się, że ich wojownicy są świetnymi szermierzami i wspomagają się magią? Gdyby tak się stało, nie byłoby ratunku. Świat zostałby opanowany, a nawet potęga Cesarstwa Nilfgaardu byłaby na nic. Więc lepiej dla nas wszystkich, gdyby okazało się że teoria z elfami to tylko teoria, nic więcej.

alt

Sposób na odzyskanie pamięci, przez ofiary Dzikiego Gonu.

Dużo osób zarzekających się iż zostały porwane przez Gon, nie wiedzą co począć przez amnezję. Nie dawno ja, skromny żak z Oxenfurtu, odbyłem długą dyskusję z profesorami i doszliśmy do wniosku że osoby które spotkają Dziki Gon tracą pamięć przez tworzone przez owe upiory pole magnetyczne,więc ponowne spotkanie z nimi pamięć przywraca. Pewien słynny Wiedźmin, zwany Geraltem z Rivii, stwierdził kiedyś iż po spotkaniu króla Dzikiego Gonu, w późniejszym czasie wróciło mu trochę pamięci. Znaczyć to można było, iż jeżeli ofiara spotkałaby się po raz kolejny ze swymi porywaczami (Elfy- władcy świata się kłaniają), natychmiastowo wróciłyby jej wszystkie utracone wspomnienia. Nikt jeszcze tego nie wypróbował, bo nie było okazji spotkania Gonu po raz kolejny, tak więc ta teoria nadaje się tylko i wyłącznie do spekulacji na czas dzisiejszy. My, starsi i mądrzejsi żacy z Oxenfurtu szukamy jakiegoś dzielnego, odważnego, honorowego i chcącego się przysłużyć nauce człowieka, który zechce być porwanym przez Dziki Gon, wrócić i spróbować odzyskać pamięć... Cóż, póki co wychodzi nam to bardzo opornie. Trudno w dzisiejszym świecie znaleźć człowieka pracującego prawie za darmo. Ale cóż poradzić, takie życie.

Dziki Gon w kulturze.

Od ostatnich dwustu lat, namnożyło się strasznie poematów, opowiadań, ksiąg jak i zwyczajnych wierszy na temat Dzikiego Gonu. Większość z nich, jest napisane przez najzagorzalszych wrogów rasy ludzkiej, czyli przez elfy. Nie chwaląc się, nie dawno miałem okazję uciąć sobie małą pogawędkę z prawdziwym mistrzem elfiej poezji, który jako jeden z niewielu stara się bardzo zintegrować z ludzkim społeczeństwem. Ponadto, pojawiło się wiele referatów w Oxenfurcie na temat Gonu (wliczając w to mój mały, skromny, nikomu nie potrzebny referacik). Pojawia się co raz to więcej "tomów wiedzy" o tematyce jakże dziwnego zjawiska Dzikiego Gonu, które nie daje mi zasnąć od czasu, gdy zacząłem pisać to dzieło. My w Oxenfurcie mamy nawet stare zapiski badacza Dzikiego Gonu, czyli człowieka który całe swe życie poświecił na badania nad tylko JEDNYM zjawiskiem. Sami państwo widzicie, iż jest to na prawdę pasjonujący temat. Jego notatki są inspiracją dla wielu artystów, a także uczniów którzy postanowili zabrać się za tą tajemniczą tematykę. Krasnoludy, jako rasa bardzo poważna i trzeźwo patrząca na życie (choć tutaj słowo "trzeźwo" może nie do końca pasować), nie napisały jakiejkolwiek pracy, wiersza czy nawet książki ilustrowanej o tematyce jeźdźców Gonu. Nie znajdziesz u nich ani jednego dzieła na ten temat, przyrzekam ci drogi czytelniku. A jeżeli znajdziesz, odeślij do mnie ten referat i napisz pod spodem "spieprzaj dziadu". Ale wracając do Dzikiego Gonu w kulturze, to jak szukasz dobrej lektury o tym temacie, radzę zajrzeć na targ w Oxenfurcie. Znajdzie się sporo magików czy zwykłych sprzedawców ksiąg, którzy może gówno o tym wiedzą, ale dobre książki sprzedają. Dodać do tego można, iż na pewno uda ci się usłyszeć kilka ballad o tej samej tematyce, od spotkanych bardów. Ci ludzie mają tak potężną fantazję, iż zaśpiewać ci mogą nawet że Król Gonu zapłodnił jakąś dziewkę, bez stosunku płciowego... Naprawdę!

alt

Człowieku, nie pozwól dać się uprowadzić!

Ta część wypracowania jest zarezerwowana dla tych, którzy za bardzo przejęli się porwaniami. Pochodziłem po różnych wsiach (tak, zniżyłem się aż tak nisko, po to tylko aby poznać zdanie ludzi mało inteligentnych o Gonie) i dowiedziałem się iż wieśniacy często polewają swoje domy wodą poświęconą przez jedno z bóstw, Melitele dla przykładu, a potem modlą się całą noc aby nic się im oraz ich rodzinom nie stało, kiedy jeźdźcy przelatują nad niebem. Czy to coś daje, tego nie wiem. I do tego eksperymentu poszukujemy dwóch śmiałków, którym śmierć nie straszna, ale tutaj też nie ma odpowiedzi. Wiem tylko, że najlepiej jest w ogóle nie wychodzić z domu i nie patrzeć na niebo, jeżeli "Dziki Gon jest we wsi". Tak, nie wychodzić chociaż na chwilę, chociażby po to żeby napić się z kumplami taniego, okolicznego wina bądź ulubionych psich szczyn które podawane są w tawernach. Wtedy na pewno ci się nic nie stanie, bo czego Gon nie widzi, tego nie porwie. Ale cóż... Możliwe jest że skoro Gon to upiory, to mogą przenikać przez ściany. Ba! Toć to pewne jak to, że słońce świeci za dnia, a księżyc w nocy. A to z kolei oznacza moi drodzy, że może faktycznie dobrze jest pomoczyć swój dom w wodzie święconej. W szczególności okna, drzwi, ściany, dach, podłogę, budę dla psa(jeżeli ktoś posiada), schody oraz, najważniejsze, parapet. W ten sposób, żaden nie pożądany upiór nie przedostanie ci się do twego pełnego domu i bogów magii! A jak już masz go świecić, to tak dla bezpieczeństwa wodami błogosławionymi przez WSZYSTKICH bogów. Tak dla bezpieczeństwa. Zastosuj się do tych rad, dobry człowieku, a nigdy nie będziesz musiał przejść się po cmentarzu i oglądać porośnięte mchem groby swych prawnuków!

Czy istnieje prawdopodobieństwo że zostałem opętany przez Gon?

Krótko, zwięźle i na temat- nie. Wiele upiorów i straszydeł potrafi opętać ludzki umysł i zmusić do robienia rzeczy, których normalnie by nie zrobił, ale nie spotkano się jeszcze z ofiarami opętanymi przez Króla Gonu, bądź jego sługusów. Chociaż pod uwagę mogę wziąć pewne wydarzenie... Ostatnio spotkałem pewnego dziadka, który stwierdził ze jego syn został opętany właśnie przez zjawisko, które opisuję w całym tym referacie oraz piszę różne myśli na ten temat. Zapytałem się grzecznie, jak uczony, czy mogę obejrzeć chłopaka. Był młody, miał może dwadzieścia lat, co by oznaczało że był starszy ode mnie tylko o dwa lata, ale przejdę do rzeczy. Obejrzałem go. Wyglądał jakby był zauroczony przez jakaś demonicę. Miał podkrążone oczy. Bezbarwne, można by rzec, oczy. Dziadek twierdził iż miał on kiedyś ślepia koloru królewskiego, czyli niebieskiego. Przechodzimy dalej. Żyły wyglądały jakby zaraz miały się "odczepić" i powiedzieć dłoniom "do widzenia!". Próba konwersacji z biedakiem nie dawała efektów. Jedyne odgłosy które wydawało były dziwne pomrukiwania. Osobnik patrzał się cały czas z dziwnym uśmiechem na twarzy na niebo, ale tylko w nocy. Gdy pojawiał się dzień, odwracał się i patrzył w ścianę. Nie jadł już nic od wielu dni, a mimo tego żył, chociaż nie dawało się tego po nim poznać. Wyszedłem z domu zaciekawiony jak i zdziwiony. Nigdy nie słyszałem, aby ktoś był opętany w tak okrutny sposób! Jednakże, to nie możliwe by była to sprawka Gonu, no nie możliwe...

Podsumowanie oraz słów kilka od autora dzieła.

Podsumowując całą mą pracę, Dziki Gon istnieje i ma się dobrze. Istnieją trzy główne teorie czym są jeźdźcy Gonu, gdzie mieszkają, kim są oraz jak należy zachowywać się w ich towarzystwie. Tak zwane ofiary Gonu są bardzo często zwykłymi szaleńcami, ale nie którzy po swym "powrocie" wydają się być całkiem normalni. Zjawiska nie da się przepędzić na dobre. Można je co najwyżej przegnać, ale i tak kiedyś w końcu wróci. Miecza innego niż srebrny nie używać, bo przyniesie okrutną i bolesną śmierć. Albo psychiatryk. Prawdopodobieństwo że upiorni jeźdźcy Dzikiego Gonu są zwykłymi upiorami, jest małe. Tak samo jak i stwierdzenie, że to sztuczka jakiegoś maga. Już teoria z elfami wydaje się bardziej prawdopodobna. Nie, nie możesz zostać opętany przez Gon, a przypadek chłopaka był tylko jednorazowy. Ile prawdy jest w referacie, oceńcie sami. Rzec mogę tylko, iż dużo się namęczyłem by przybliżyć Wam chociaż w małym stopniu tajemnicę dzikiego, chaotycznego orszaku widm pędzącego po niebie. Legendarnego zwiastuna wojny. Tyle z mojej strony, mam nadzieję iż lektura byłą przyjemna i pomogła Wam w przemyśleniach.

Referat opracowany przez Dricka Dryckierskiego, żaka z Oxenfurtu. Wszelkie prawa zastrzeżone!